SIMPLISTIC – blog lifestylowy

NAJNOWSZY POST
📅     
Doszłam do wniosku, że początek lata jest idealnym momentem na to, aby podzielić się z Wami linkami do kilku ciekawych i inspirujących miejsc w sieci, na które natknęłam się w ostatnim czasie. Obiecuję, że wszystkie są naprawdę warte uwagi! :)

BLOGI

Tę kategorię otwiera perełka polskiej blogosfery – strona Krótkie nóżki. Co prawda do macierzyństwa mi (trochę) daleko, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moje zauroczenie owym blogiem, który poświęcony jest… rodzinie.
Czego możecie się po nim spodziewać? Pięknych, klimatycznych zdjęć i bardzo dobrych tekstów. Mnie to wystarczy, a Wam?

Kolejna pozycja traktuje o sposobach na to, aby jak najmniej czasu poświęcać na sprzątanie mieszkania. Pisze o tym Alina z bloga Design Your Life, a sam post zdobią świetne ujęcia jasnego lokum autorki, które – musicie przyznać – wygląda pięknie!

Koniecznie zobaczcie też wpis poświęcony Toskanii, który znajdziecie na blogu Kamili. Już po zdjęciach, które widziałam na jej Instagramie, wiedziałam, że jest to magiczne miejsce, a post tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

INSTAGRAM

Zawsze przed tworzeniem posta o ciekawych miejscach w sieci mam wrażenie, że żadne nowe profile na Instagramie nie zwróciły mojej uwagi. Wystarczy jednak zajrzenie do zakładki  „Obserwowani” żeby wiedzieć, jak bardzo się mylę. ;)

Polecam zajrzeć na profil @elkantlers i cieszyć oczy jego pięknem.

A jeśli są wśród Was miłośnicy Bullet Journala, to nie możecie nie poznać Marie i jej konta @journalspiration, które zachwyciło mnie swoim minimalizmem i nieskończonymi pomysłami na to, jak prowadzić swój własny Bujo.


SPORT

-

INNE

Jestem leniem, przyznaję. Właśnie przez to rzadko kiedy biorę udział w jakichkolwiek kursach online, po prostu zawsze znajdę „coś lepszego” do roboty. Tym bardziej dziwne jest, że z własnej woli zapisałam się na kurs interpunkcji (!), który prowadzi Patrycja z Editorial. Dla niektórych z Was z pewnością  brzmi to śmiesznie, ja również podchodziłam do tego tematu nieco sceptycznie i może dzięki temu pozytywnie się zaskoczyłam.
Zawsze twierdziłam, że interpunkcję znam, a muszę przyznać, że niektóre informacje mnie zaskoczyły. Polecam wszystkim, którzy lubią pisać, a chcą to robić poprawnie. :)

Zważając na to, że jestem ogromną fanką zegarków naszej polskiej marki MIUGO, informuję, że tylko do jutrzejszego świtu (24.06) trwa letnia promocja #HelloSummer, dzięki której wszystkie zegarki przecenione są aż o 22%!

NA BLOGU

Post, który z pewnością nie powinien Wam umknąć, to ten poświęcony Wydawnictwu [ze słownikiem], które za cel postawiło sobie pomoc tym czytelnikom, którzy poza przyjemnością z lektury, dodatkowo pragną podszkolić język angielski. Nie wierzycie, że tak się da? Sami sprawdźcie! :)

Jestem bardzo ciekawa, czy którąś z wyżej wymienionych pozycji kojarzycie – dajcie znać w komentarzach. :)

P.S. Udanych, bezpiecznych wakacji! ♥

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Jeśli od jakiegoś czasu zastanawiacie się nad stworzeniem swojego idealnego Bullet Journal, ale cały czas twierdzicie, że te najpiękniejsze, najpraktyczniejsze znaleźć można tylko u zagranicznych producentów, to mam dla Was dobrą wiadomość – u nas również tworzy się takie cuda, przedstawiam polską markę Devangari Art.

Pisząc ten post, liczę na to, iż każdy z Was wie, czym jest wspomniany Bullet Journal. Jeśli jednak nie spotkaliście się wcześniej z tym sposobem planowania i sporządzania notatek, to odsyłam Was do jednego z postów Kasi, który doskonale wyjaśnia istotę jego działania.

Jeżeli czytacie mojego bloga regularnie, do doskonale wiecie, że krzykliwe kolory nie są dla mnie i dużo lepiej czuję się w stonowanych barwach. W tych odcieniach wybieram także wszelkie akcesoria i gadżety.

bullet journal devangari art
Odkąd postanowiłam nieco bardziej skupić się na technicznej stronie pisania bloga (statystyki itp.), zdałam sobie sprawę z tego, że brakuje mi miejsca, w którym mogłabym wszystkie działania zaplanować, podsumować i ogólnie spisać wszystko, co uważam za ważne. Oczywiście mam swój marmurowy planer, jednak z czasem zauważyłam, że jest w nim zdecydowanie za mało miejsca na ogólne zapiski, niezwiązane z konkretnymi datami.


Bullet Journal stał się więc moim must have, ale przed jego zakupem powstrzymywały mnie właśnie wspomniane wcześniej różnorakie kolory, w jakich występuje. Pomyślałam nawet, że tego typu rozwiązania chyba nie są przeznaczone dla takich monochromatycznych osób jak ja. ;)
Przypadkiem (jak zawsze!) wpadłam na stronę marki Devangari Art i od razu wiedziałam, że TO JEST TO! Nareszcie moim oczom ukazały się czernie, biele i inne kolory przedstawione w postaci mojego ukochanego marmuru. Czego chcieć więcej?

Przyznaję, że Bullet Journal w wykonaniu Devangari Art jest kolejnym produktem, który wyróżnia się spośród podobnych na rynku. Zawiera on aż 176 stron, zdobi go okładka powstała na podstawie ręcznie wykonanego obrazu autorstwa Agnieszki Cicheckiej, a dwie miedziane tasiemki sprawiają, że całość nabiera eleganckiego stylu. Dodatkowo twórcy na końcu notesu stworzyli małą kieszonkę, w której trzymać można notatki, listy miłosne. ;)

marmurowy planer
Mogę nie być obiektywna, gdyż aktualnie jestem zakochana w tym produkcie, jednak naprawdę nie widzę w nim wad. Nawet cena nie jest wygórowana, porównując ją do innych tego typu produktów oferowanych często przez zagranicznych producentów.

Podsumowując, jeśli lubicie planować, albo dopiero chcecie zacząć to robić, jednak brakuje Wam na to miejsca, polecam zajrzeć na stronę wspomnianej marki, być możne znajdziecie tam coś dla siebie. I pamiętajcie – warto wspierać polskich producentów!

Dajcie znać, czy ciekawią Was posty o tym, jak ja wypełniam swój Bullet Journal od Devangari Art!
I jak to jest z planowaniem w Waszym przypadku?
Wpis powstał we współpracy z marką Devangari Art

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
O pielęgnacji włosów pisałam już nieraz, jednak od pewnego czasu genialnie sprawdzają się u mnie dwa produkty polskiej (!) marki Nacomi, o których po prostu muszę Wam powiedzieć.

Oleje pojawiły się u mnie już kilka miesięcy temu i w dużej mierze to im zawdzięczam poprawienie się kondycji moich włosów.  Mimo to rzadko decyduję się na testowanie kolejnego, bo po prostu nie czuję potrzeby posiadania zalegających w szafce buteleczek.


olej ze slodkich migdalow

Naturalny olej ze słodkich migdałów / Nacomi

Na olej ze słodkich migdałów zdecydowałam się po przeczytaniu mnóstwa pozytywnych opinii na temat jego zbawiennego wpływu m.in. właśnie na włosy – poza tym ma właściwości zmniejszające rozstępy, ponadto rozjaśnia blizny, a także nawilża i odżywia skórę.

Aktualnie przez każdym myciem nakładam olej na włosy (od połowy ich długości) na ok. godzinę – dwie, po czym tradycyjnie zmywam szamponem, a następnie stosuję odżywkę.

Po takim zabiegu włosy są lśniące, gładkie i miękkie w dotyku co jest tym, czego od tego typu produktów oczekuję. :)






maska z keratyną i olejem awokado

Maska do włosów z olejem awokado oraz proteinami keratyny / Nacomi

Kolejny produkt tej polskiej marki, który pokochały moje włosy. Jego celem jest wzmocnienie i regeneracja włosów łamliwych i suchych.

Maskę stosuję raz w tygodniu i trzymam na włosach przez 30 minut, po czym produkt spłukuję. Wzmacnia ona efekt, który otrzymuję po zastosowaniu wcześniej wspomnianego oleju, a dodatkowo nadaje kosmykom lekkości i sprawia, że są lejące – czego nigdy się po swoich włosach nie spodziewałam. :)

Jedyną zauważalną (a raczej wyczuwalną) wadą jest zapach maski, który niesamowicie przypomina mi ten wydzielany przez kostki do WC w publicznej toalecie, ALE nie pozostaje on na włosach, więc nie ma tragedii. :)



Szczerze polecam oba wspomniane wyżej produkty, zwłaszcza tym z Was, które borykają się z łamliwością włosów i notorycznie rozdwajającymi się końcówkami. Oczywiście każde włosy są inne, przez co nie daję Wam 100% pewności, iż u Was kosmetyki zadziałają tak samo, jednak uwierzcie – warto spróbować! :)

Dajcie znać, jakie produkty do pielęgnacji włosów Wy odkryłyście w ostatnim czasie! :)
Wpis powstał we współpracy z marką Nacomi

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
fajne rzeczy kwiecień maj
Dzisiaj przychodzę do Was z postem o czterech fajnych rzeczach, które poznałam w kwietniu i maju, czyli lifestylowych ulubieńcach! Będzie nieco o pielęgnacji włosów i zdrowiu, ale przede wszystkim o... polskich produktach, zapraszam!

Od jakiegoś czasu jednym z czynników decyzyjnych podczas wyboru jakiegokolwiek produktu jest to, czy jego pochodzenie to Polska, dzięki czemu w moje ręce wpadło już kilka genialnych artykułów, o których aż wstyd Wam nie powiedzieć.

Stąd więc wziął się pomysł na napisanie posta o fajnych rzeczach, które odkryłam w kwietniu i maju – marzy mi się publikacja tego typu wpisów co miesiąc, niestety nowości nie pojawiają się u mnie tak regularnie.

szczotka z włosia dzika

Szczotka z włosia dzika / Gorgol

Gdy kilka miesięcy temu zauważyłam, iż stan moich włosów mimo intensywnej pielęgnacji znacznie się pogorszył (mowa o rozdwojonych końcówkach), winy szukałam w odżywkach i maskach, które na nie nakładam.

Przeszukując internet, natknęłam sie jednak na post, który przedstawiał wady mojej ówczesnej szczotki – Tangle Teezera, który, jak się okazało, był głównym winowajcą mojego niezadowolenia.

Praktycznie natychmiast zabrałam się za poszukiwanie dobrej jakości szczotki z chwalonego włosia dzika i tym sposobem trafiłam na tę polskiej firmy Gorgol, którą moje włosy po prostu pokochały.

Po podcięciu końcówek i zrezygnowaniu ze wspomnianego Tangle Teezera kondycja moich włosów znacznie się poprawiła.



Naturalne batony / Dobra Kaloria

Coś dla łasuchów, które starają się unikać zbędnych kalorii. Jak często zdarza się Wam mieć mega ochotę na coś słodkiego, jednak sumienie nie pozwala Wam sięgnąć po ulubiony batonik? Z produktami naszej polskiej marki Dobra Kaloria zapomnicie co to wyrzuty sumienia i nieodparta chęć zjedzenia pustych kalorii.

Skład batona ze zdjęcia to: daktyle, orzeszki ziemne (29%) i chrupki zbożowe (mąka kukurydziana, mąka ryżowa). Lepiej chyba być nie może!

Okulary przeciwsłoneczne / Ray-Ban, Aviator Classic

Szczerze mówiąc, jeszcze rok temu nie przywiązywałam wagi do tego, jaką ochronę zapewniam swoim oczom. Z czasem jednak człowiek mądrzeje (na szczęście!), w związku z czym rozpoczęłam poszukiwania idealnej pary okularów przeciwsłonecznych.

Po przymiarce miliona fasonów zdecydowałam się na zakup klasycznego modelu Aviator marki Ray-Ban i odkąd słońce raczy nas swoim pięknym blaskiem, stały się one moim codziennym must have.

Zegarek na złotej bransolecie / Miugo

zegarek miugo

Na koniec zostawiłam mój najnowszy nabytek – minimalistyczny (i bardzo popularny ostatnimi czasy) zegarek na złotej bransolecie marki MIUGO.

Model ten skradł moje serce od pierwszego wejrzenia, więc nie mógł nie pojawić się na mojej ostatniej liście zakupowej.

Odkąd w moje ręce trafiły produkty tej polskiej firmy, wszystkie inne poszły w odstawkę. Dzięki możliwości szybkiej zmiany paska, a tym samym dowolnej konfiguracji, jestem w stanie stworzyć sześć rożnie wyglądających zegarków (mam 3 bransolety – złotą, czarną i bordową,  a także dwie koperty – czarną i białą).


Jestem bardzo za tego typu rozwiązaniami, które poza swoją praktycznością nie sprawiają, że zaliczamy się do grona bankrutów. :)

Jeśli i u Was pojawił się post z fajnymi rzeczami – zarówno z tymi kosmetycznymi, jak i lifestylowymi – nie zapomnijcie podzielić się do niego linkiem w komentarzu! :)

P.S. Dziękuję Paulinie, Oldze, Agnieszce i Alicji za pobudzenie we mnie motywacji do blogowania – jesteście najlepsze! ♥

ZOBACZ WPIS  ❭





© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG