SIMPLISTIC – blog lifestylowy

NAJNOWSZY POST
📅     
Uwielbiasz fotografię, lustrzanka to niemal Twój znak rozpoznawczy, ale tak naprawdę nie wiesz „z czym to się je” i zastanawiasz się nad wzięciem udziału w warsztatach fotograficznych? Poznaj moją opinię na ich temat.

Pasję do fotografii odkryłam w sobie jeszcze w gimnazjum. Na przestrzeni lat byłam posiadaczką kilku aparatów i zgadzam się ze stwierdzeniem, że posiadanie najlepszego i najdroższego sprzętu nie czyni z nas fotografa.

Dopiero po zakupie lustrzanki zdałam sobie sprawę z mojej ograniczonej wiedzy na temat samej obsługi aparatu i jego podstawowych, a jednocześnie kluczowych funkcji. Wzięcie udziału w warsztatach podstaw fotografii było więc tylko kwestią czasu.

Ze względu na znacznie ograniczoną ilość wolnego czasu zdecydowałam się na kurs weekendowy w Poznaniu. Wzięłam udział w ponad 14 godzinach nauki obsługi lustrzanki, a wszystko to podczas zajęć praktycznych. I wiecie co? Nie sądziłam, że tak szybko i tak łatwo przyjdzie mi przyswojenie tej wiedzy.

Aktualnie ustawienie wszelkich parametrów niezbędnych do stworzenia fotografii, na jakiej mi zależy, nie stanowi dla mnie problemu, a efekty, jakie uzyskuję, w pełni mnie satysfakcjonują.

Kogo zachęcam do wzięcia udziału w warsztatach fotograficznych?

Przede wszystkim osoby, które stale nie są zadowolone z wyników swojej współpracy z aparatem, a mają czas, warunki i chęci na samorozwój w tej kwestii.

Ponadto, jeśli pracujecie na stanowisku wymagającym znajomości obsługi sprzętu fotograficznego, to tego typu kurs, a zwłaszcza jego skompresowana wersja, jest naprawdę świetną opcją szybkiej, bezstresowej nauki.

Nie zapominajcie też o możliwości sprezentowania tego typu szkolenia komuś, kto pasjonuje się fotografią, a ubolewa nad brakami w zakresie wiedzy teoretycznej lub stał się świeżym posiadaczem aparatu. Sama byłabym zachwycona taką niespodzianką!

warsztaty fotograficzne

Co daje udział w kursie fotograficznym?

Przede wszystkim wspomnianą wiedzę techniczną niezbędną do robienia profesjonalnych (i poprawnych) zdjęć. Dodatkowo tego typu zajęcia pobudzają kreatywność i stanowią świetnie źródło inspiracji.

Nie można nie wspomnieć także o przyjemnej formie spędzania wolnego czasu. Sami powiedzcie, czy spędzanie czasu w miłym towarzystwie z aparatem w ręce może nie być fajne?

Odpowiedzmy więc sobie na tytułowe pytanie – czy warto brać udział w warsztatach fotograficznych?
Osobiście uważam, że tak. Jeśli brak wiedzy na temat technicznej strony fotografii Was ogranicza i krępuje, to udział w tego typu przedsięwzięciu zadziała u Was tylko i wyłącznie na plus. Nic tak nie pobudza do działania, jak świadomość rozwoju i podejmowania działań w konkretnym kierunku.

Jeśli jesteście z Poznania lub okolic i chodzi Wam po głowie zaangażowanie się w taki kurs, to podsyłam link do warsztatów, w których sama brałam udział.

Macie jakieś pytania, a może sami chcecie podzielić się własną opinią na temat warsztatów fotograficznych? Dajcie znać w komentarzach! :)

P.S. Wiem, miałam opublikować post o najlepszych kosmetykach ostatnich miesięcy, ale... mimo, że lubię czytać tego typu wpisy na innych blogach, to sama jakoś nie czuję się dobrze pisząc o tego typu produktach. Zastanawiam się nawet nad przeniesieniem tej kategorii na swoje Insta Stories. Co o tym sądzicie?






ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Zegarki na bransolecie typu mesh podbijają serca internautów. Doszłam więc do wniosku, że jest to idealny moment na to, aby zaprezentować Wam produkt, jaki w swojej ofercie ma polska marka MIUGO.

Firmę tę po raz pierwszy przedstawiłam Wam kilka miesięcy temu. Od tamtego czasu moja miłość do zegarków MIUGO nie maleje, a wręcz przeciwnie – w maju stałam się szczęśliwą posiadaczką ich kolejnego wyrobu – złotego zegarka na bransolecie, który mogliście podziwiać już na moim profilu na Instagramie.

bransoleta mesh

Jako że ten typ czasomierzy jest ostatnimi czasy bardzo na topie, postanowiłam zwrócić Waszą uwagę na fakt, iż nasza rodzima firma również oferuje świetnej jakości artykuły, nieodbiegające jakością od wyrobów popularnych marek takich, jak Daniel Wellington, czy nawet je przewyższające, jak to jest w przypadku firmy CLUSE.

Warto jednak zwrócić uwagę na pewną cechę, która znacząco różni MIUGO od innych producentów zegarków – ich ceny są paradoksalnie niskie, zważając na jakość, jaką oferują i fakt, że produkty te tworzone są w Polsce.

MIUGO organizuje też świetną akcję pod nazwą #miugopeople.
Co miesiąc wybierane jest zdjęcie prezentujące najlepsze chwile z produktami MIUGO,
a jego autor otrzymuje specjalny prezent!

Dowiedz się więcej.

Więcej o marce MIUGO pisałam w poprzednim poście jej poświęconym, więc jeśli interesuje Was tło jej działalności, to serdecznie zapraszam do tamtego wpisu. Tutaj chcę zaprezentować Wam piękno czasomierzy tej polskiej firmy i dbałość o detale, jaką się charakteryzuje.

zegarki miugo
miugo logo
zloty zegarek miugo
Ciekawa jestem, czy i Wy przywiązujecie wagę do najmniejszych szczegółów kupowanych przez Was produktów, czy liczy się dla Was jedynie całokształt? Dajcie znać w komentarzach! 😊
Wpis powstał we współpracy z marką MIUGO

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Doszłam do wniosku, że początek lata jest idealnym momentem na to, aby podzielić się z Wami linkami do kilku ciekawych i inspirujących miejsc w sieci, na które natknęłam się w ostatnim czasie. Obiecuję, że wszystkie są naprawdę warte uwagi! :)

BLOGI

Tę kategorię otwiera perełka polskiej blogosfery – strona Krótkie nóżki. Co prawda do macierzyństwa mi (trochę) daleko, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moje zauroczenie owym blogiem, który poświęcony jest… rodzinie.
Czego możecie się po nim spodziewać? Pięknych, klimatycznych zdjęć i bardzo dobrych tekstów. Mnie to wystarczy, a Wam?

Kolejna pozycja traktuje o sposobach na to, aby jak najmniej czasu poświęcać na sprzątanie mieszkania. Pisze o tym Alina z bloga Design Your Life, a sam post zdobią świetne ujęcia jasnego lokum autorki, które – musicie przyznać – wygląda pięknie!

Koniecznie zobaczcie też wpis poświęcony Toskanii, który znajdziecie na blogu Kamili. Już po zdjęciach, które widziałam na jej Instagramie, wiedziałam, że jest to magiczne miejsce, a post tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

INSTAGRAM

Zawsze przed tworzeniem posta o ciekawych miejscach w sieci mam wrażenie, że żadne nowe profile na Instagramie nie zwróciły mojej uwagi. Wystarczy jednak zajrzenie do zakładki  „Obserwowani” żeby wiedzieć, jak bardzo się mylę. ;)

Polecam zajrzeć na profil @elkantlers i cieszyć oczy jego pięknem.

A jeśli są wśród Was miłośnicy Bullet Journala, to nie możecie nie poznać Marie i jej konta @journalspiration, które zachwyciło mnie swoim minimalizmem i nieskończonymi pomysłami na to, jak prowadzić swój własny Bujo.


SPORT

-

INNE

Jestem leniem, przyznaję. Właśnie przez to rzadko kiedy biorę udział w jakichkolwiek kursach online, po prostu zawsze znajdę „coś lepszego” do roboty. Tym bardziej dziwne jest, że z własnej woli zapisałam się na kurs interpunkcji (!), który prowadzi Patrycja z Editorial. Dla niektórych z Was z pewnością  brzmi to śmiesznie, ja również podchodziłam do tego tematu nieco sceptycznie i może dzięki temu pozytywnie się zaskoczyłam.
Zawsze twierdziłam, że interpunkcję znam, a muszę przyznać, że niektóre informacje mnie zaskoczyły. Polecam wszystkim, którzy lubią pisać, a chcą to robić poprawnie. :)

Zważając na to, że jestem ogromną fanką zegarków naszej polskiej marki MIUGO, informuję, że tylko do jutrzejszego świtu (24.06) trwa letnia promocja #HelloSummer, dzięki której wszystkie zegarki przecenione są aż o 22%!

NA BLOGU

Post, który z pewnością nie powinien Wam umknąć, to ten poświęcony Wydawnictwu [ze słownikiem], które za cel postawiło sobie pomoc tym czytelnikom, którzy poza przyjemnością z lektury, dodatkowo pragną podszkolić język angielski. Nie wierzycie, że tak się da? Sami sprawdźcie! :)

Jestem bardzo ciekawa, czy którąś z wyżej wymienionych pozycji kojarzycie – dajcie znać w komentarzach. :)

P.S. Udanych, bezpiecznych wakacji! ♥

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Jeśli od jakiegoś czasu zastanawiacie się nad stworzeniem swojego idealnego Bullet Journal, ale cały czas twierdzicie, że te najpiękniejsze, najpraktyczniejsze znaleźć można tylko u zagranicznych producentów, to mam dla Was dobrą wiadomość – u nas również tworzy się takie cuda, przedstawiam polską markę Devangari Art.

Pisząc ten post, liczę na to, iż każdy z Was wie, czym jest wspomniany Bullet Journal. Jeśli jednak nie spotkaliście się wcześniej z tym sposobem planowania i sporządzania notatek, to odsyłam Was do jednego z postów Kasi, który doskonale wyjaśnia istotę jego działania.

Jeżeli czytacie mojego bloga regularnie, do doskonale wiecie, że krzykliwe kolory nie są dla mnie i dużo lepiej czuję się w stonowanych barwach. W tych odcieniach wybieram także wszelkie akcesoria i gadżety.

bullet journal devangari art
Odkąd postanowiłam nieco bardziej skupić się na technicznej stronie pisania bloga (statystyki itp.), zdałam sobie sprawę z tego, że brakuje mi miejsca, w którym mogłabym wszystkie działania zaplanować, podsumować i ogólnie spisać wszystko, co uważam za ważne. Oczywiście mam swój marmurowy planer, jednak z czasem zauważyłam, że jest w nim zdecydowanie za mało miejsca na ogólne zapiski, niezwiązane z konkretnymi datami.


Bullet Journal stał się więc moim must have, ale przed jego zakupem powstrzymywały mnie właśnie wspomniane wcześniej różnorakie kolory, w jakich występuje. Pomyślałam nawet, że tego typu rozwiązania chyba nie są przeznaczone dla takich monochromatycznych osób jak ja. ;)
Przypadkiem (jak zawsze!) wpadłam na stronę marki Devangari Art i od razu wiedziałam, że TO JEST TO! Nareszcie moim oczom ukazały się czernie, biele i inne kolory przedstawione w postaci mojego ukochanego marmuru. Czego chcieć więcej?

Przyznaję, że Bullet Journal w wykonaniu Devangari Art jest kolejnym produktem, który wyróżnia się spośród podobnych na rynku. Zawiera on aż 176 stron, zdobi go okładka powstała na podstawie ręcznie wykonanego obrazu autorstwa Agnieszki Cicheckiej, a dwie miedziane tasiemki sprawiają, że całość nabiera eleganckiego stylu. Dodatkowo twórcy na końcu notesu stworzyli małą kieszonkę, w której trzymać można notatki, listy miłosne. ;)

marmurowy planer
Mogę nie być obiektywna, gdyż aktualnie jestem zakochana w tym produkcie, jednak naprawdę nie widzę w nim wad. Nawet cena nie jest wygórowana, porównując ją do innych tego typu produktów oferowanych często przez zagranicznych producentów.

Podsumowując, jeśli lubicie planować, albo dopiero chcecie zacząć to robić, jednak brakuje Wam na to miejsca, polecam zajrzeć na stronę wspomnianej marki, być możne znajdziecie tam coś dla siebie. I pamiętajcie – warto wspierać polskich producentów!

Dajcie znać, czy ciekawią Was posty o tym, jak ja wypełniam swój Bullet Journal od Devangari Art!
I jak to jest z planowaniem w Waszym przypadku?
Wpis powstał we współpracy z marką Devangari Art

ZOBACZ WPIS  ❭





© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG