SIMPLISTIC – blog lifestylowy

NAJNOWSZY POST
📅     
Jako że zestawienia najlepszych kosmetyków pojawiają się na moim blogu dość rzadko (w 2017 roku opublikowałam jedynie dwa wpisy z tej kategorii), doszłam do wniosku, iż dobrym pomysłem będzie podsumowanie ubiegłych dwunastu miesięcy pod kątem produktów, które szczególnie przypadły mi do gustu.

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Wszystkie kosmetyki, o których przeczytać możecie w tym poście, stały się moimi absolutnymi ulubieńcami i aktualnie nie wyobrażam sobie bez nich także 2018 roku. Ponadto na szczególną uwagę zasługują ceny owych artykułów, gdyż żaden z nich nie przekroczył progu 35 zł (!). :)


Pielęgnacja włosów i twarzy


fitomed moj krem pod oczy nr 10
Myślę, że nie przesadzę mówiąc, iż migdałowy olejek marki Nacomi, o którym przeczytać mogliście już w poście o dwóch nowych produktach do pielęgnacji włosów, jest najlepszym kosmetykiem, którym wykonywałam olejowanie. Jest to jeden z tych olejów, które poleca znaczna część włosomaniaczek, przez co i ja postanowiłam go wypróbować.

Dzięki niemu mam pewność, iż moje włosy są odpowiednio nawilżone, a fakt, iż są miękkie w dotyku, błyszczą jak nigdy dotąd i rzadko kiedy sprawiają mi problemu z serii „bad hair day”, sprawia, że chętnie polecam go wszystkim tym, którzy chcą nieco bardziej skupić się na pielęgnacji swoich kosmyków, niż do tej pory.

Nie mogę nie wspomnieć w tym poście o kosmetyku, który (w porównaniu do reszty produktów prezentowanych w tym zestawieniu) używany jest przeze mnie najdłużej – krem pod oczy marki Fitomed.

W internecie możecie przeczytać o nim dużo pozytywnych opinii, przez które po skończeniu poprzedniego produktu tego typu, postanowiłam dać mu szansę. O jego genialnych właściwościach pisałam już w poście o nowościach do pielęgnacji twarzy i włosów, więc jeśli interesuje Was, dlaczego jest to już moje drugie opakowanie tego kosmetyku, zachęcam do zapoznania się z tamtym wpisem. :)

sylveco-woda-rozana
Mam wrażenie, że na tym blogu w postach dotyczących kosmetyków, najczęściej przeczytać możecie o nowym, polecanym przeze mnie żelu do mycia twarzy. Przyznaję się, że bardzo często zdarzało mi się zmieniać sposób, w jaki wykonywałam demakijaż, jednak w końcu znalazłam produkty, które w 100% spełniają moje oczekiwania. Mowa o rumiankowym żelu do mycia twarzy Sylveco, którego jedynym minusem jest nieciekawy zapach. Nie chcę ponownie rozpisywać się na jego temat, gdyż nie jest to pierwszy raz, kiedy widzicie go u mnie. Jedyne, co chcę powtórzyć to to, że naprawdę polecam go osobom borykającym się z pękającymi naczynkami. :)

A jeśli zastanawia Was, co znajduje się w tej słodkiej, różowej buteleczce, to informuję, że jest to najlepszy na świecie tonik – woda różana. Nie wykazuje ona żadnych skutków ubocznych, skóra po jego użyciu jest gładsza, a ponadto zaczerwienienia, z którymi mało który produkt daje sobie radę, znikają. :)




Makijaż


Korektor w płycie marki Catrice otwiera kategorię dotyczącą makijażu nie bez powodu. Z wszystkich produktów tego typu ten jest najlepszym, jaki miałam okazję stosować. Nie podkreśla zmarszczek mimicznych, trzyma się cały dzień i mimo, że gwarantuje delikatne krycie nie musimy obawiać się efektu tzw. „ciastka”.

Jego cena nie przekracza 20 zł, jednak rzadko kiedy możemy znaleźć go na półkach w drogeriach stacjonarnych. Ale od czego są sklepy internetowe? :)

catrice liquid camouflage

A jeśli szukacie podkładu, który mimo swojej lekkiej formuły zapewnia średnie krycie bez efektu maski, polecam rozejrzeć się za fluidem Healthy Mix od Bourjois.

Kupiłam go za namową koleżanki i już od pierwszego użycia wiedziałam, że zostanie ze mną na dłużej. Jak wspomniałam wyżej, produkt ten nie jest w stanie zakryć wszystkich niedoskonałości, jest jednak ideałem do wykonania codziennego makijażu, kiedy mimo wszystko chcemy wyglądać w miarę możliwości naturalnie, a nie borykamy się aktualnie z problemami skórnymi.











Ostatnim już produktem, który był moim must have w ubiegłym roku jest matowa pomadka w kredce o numerze 11 od marki Golden Rose. Tego typu kosmetyki do ust skradły moje serce już wcześniej, doszłam jednak do wniosku, iż na szczególną uwagę zasługuje ten piękny odcień brudnego, nieco ciemniejszego niż nr 10, różu, który nie tylko świetnie sprawdza się jako uzupełnienie dziennego makijażu, ale idealnie wpasowuje się również i na większe wyjścia.

A jeśli macie już dość efektu matu na ustach, to informuję, że pomadki w kredce od GR genialnie prezentują się także po nałożeniu na wargi wcześniej potraktowane np. bezbarwną pomadką ochronną. Dzięki temu otrzymamy satynowe wykończenie, które w ostatnich tygodniach bardzo przypadło mi do gustu. :)

golden rose 11

Tym sposobem kończy się podsumowanie kosmetyczne 2017 roku. Przyznaję, że rzadko zdarza mi się zmieniać przyzwyczajenia pielęgnacyjne, jeśli jakiś produkt spełnia moje oczekiwania, nie czuję potrzeby testowania czegoś nowego. :) Możecie też zauważyć, iż kupowanie markowych produktów nie jest moim priorytetem. Staram się odnaleźć coś dla siebie najpierw na niższych cenowo półkach. :)

Koniecznie dajcie znać, jakie produkty skradły Wasze serce w ubiegłym roku (jeśli napisałyście o tym wpis, podlinkujcie go). :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Państwo młodzi często borykają się z problemem prezentu dla rodziców, który miałby stanowić upominek w ramach podziękowań ślubnych. Dlatego też postanowiłam pokazać Wam, jak my rozwiązaliśmy tę kwestię. :)

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Uważam, że tematyka ślubna jest interesująca niezależnie od pory roku, a wszelkie wskazówki dotyczące np. wyboru butów ślubnych czy też zaproszeń prędko nie ulegną dezaktualizacji. Dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami informacją o tym, co my daliśmy rodzicom w ramach podziękowań ślubnych.

Już ponad rok temu podczas wycieczki do Rotterdamu i zajrzeniu na tzw. targ staroci, wiedziałam, że gdy tylko zdecydujemy się na ślub, rodzice otrzymają oryginalny, minimalistyczny album nawiązujący swoim wyglądem do zaproszeń ślubnych.

Tym sposobem dzięki marce Printu po raz kolejny miałam okazję stworzyć to, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu siedziało tylko w mojej głowie – w 100% spersonalizowaną fotoksiążkę, będącą praktycznym upominkiem, dzięki któremu nasi najbliżsi bez problemu mogą wracać do tych pięknych chwil.

fotoksiazka slubna
Jedną z wielu zalet fotoksiążki jest fakt, iż może stać się ona pięknym prezentem niezależnie od okazji. W dobie elektroniki, kiedy nierzadko po prostu nie chce nam się drukować i wklejać do albumu zdjęć, warto pomyśleć o dużo łatwiejszym rozwiązaniu. Tego typu książka może być też genialnym prezentem na Dzień Babci i Dziadka, jestem pewna, że niejeden wnuczek wywołałby ogromny uśmiech na twarzach tych bliskich osób wręczając im tak oryginalny upominek. :)

fotoksiazka slubna
Dzięki uprzejmości marki Printu na hasło „simplistic” otrzymacie aż 44% (!) rabatu na zakup dowolnej fotoksiążki!

Kod ważny jest do 31.01.2018 r.





Nieraz wspominałam, że lubię obdarowywać innych praktycznymi prezentami, które nie będą jedynie kolejnym „zbieraczem kurzu” i wydaje mi się, że tego typu albumem udało mi się podtrzymać swoje zdanie.

!Nie chcąc rzucać słów na wiatr, w związku z Nowym Rokiem wraz z Printu mamy dla Was konkurs, dzięki któremu trzy osoby będą miały możliwość stworzenia swojej własnej fotoksiążki. Mam nadzieję, że tym pozytywnym akcentem sprawimy, że już sam początek tego 2018 roku będzie cudowny! :)

Koniecznie dajcie znać, czy regularnie wywołujecie zdjęcia, czy wolicie je w wersji elektronicznej? :)
Wpis powstał we współpracy z marką Printu

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Po ankiecie opublikowanej na moim profilu na Instagramie wnioskuję, że naprawdę lubicie coroczne analizy minionych dwunastu miesięcy, w związku z czym serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z moim podsumowaniem roku 2017.

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Oczywiste jest, że jesteście tutaj po to, żeby dowiedzieć się, co udało mi się osiągnąć w roku 2017, a także otrzymać informację o tym, czy czymś zawiodły mnie minione dwanaście miesięcy. W związku z tym nie przedłużając przedstawiam „siedemnastkę” w pigułce. :)

Moje podsumowanie roku 2017

ŻYCIE I PODRÓŻE
19.08 zostałam żoną (!)
✔ w marcu zwiedziliśmy Wrocław
✔ majówkę po raz kolejny odkrywaliśmy uroki pięknych polskich Tatr
✔ w czerwcu wraz ze znajomymi spędziliśmy długi weekend w Trójmieście
✔ w październiku udało nam się w końcu poznać Kraków

UMIEJĘTNOŚCI I WYKSZTAŁCENIE
✔ w kwietniu brałam udział w warsztatach fotograficznych, o czym myślałam już od długiego czasu
✔ w lipcu obroniłam swoją pracę magisterską

BLOG I SOCIAL MEDIA
✔ robiłam więcej zdjęć aniżeli w roku ubiegłym, dzięki czemu w razie potrzeby mam materiały do artykułów czy też publikacji na Instagramie bądź Facebooku
✘ nie publikowałam tyle wpisów na blogu, ile planowałam chociażby we wrześniowym poście o moich celach i planach
✘ nie angażowałam się w prowadzenie moich profili w mediach społecznościowych na tyle, aby pozytywnie odczuć ich rozwój

moje podsumowanie roku 2017
Podsumowując, czy uważam zakończony już rok 2017 za udany? Oczywiście! Osiągnęłam wszystkie zamierzone cele, a ponadto od losu dostałam jeszcze dużo więcej, niż uważałam za możliwe. Głęboko wierzę w to, że najbliższe dwanaście miesięcy przyniesie mi (nam) jeszcze więcej szczęścia i radości i jeśli ten 2018 będzie choć w połowie tak pozytywny jak jego poprzednik to nadal będzie bardzo dobrze. :)

Mam nadzieję, że i Wy miło wspominacie to, co minęło i jesteście gotowi na przygodę, jaką szykuje dla nas '18. Trzymam mocno kciuki za to, aby każdy z nas miał możliwość spełnienia swoich marzeń i dążenia do realizacji noworocznych (ale nie tylko!) postanowień. ♥

Pamiętajcie, że pozytywne nastawienie i nieporównywanie się z innymi to jedne ze składowych osiągnięcia sukcesu – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.



Dajcie znać, jak wygląda Wasze podsumowanie roku 2017 – czy i dla Was okazał się być łaskawym? :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Stoicie właśnie przed dylematem na temat tego, jakie buty ślubne wybrać? Pocieszę Was – wiele przyszłych panien młodych ma podobny problem! Dlatego też postanowiłam podzielić się moją opinią na temat wyboru obuwia na ten dzień i tym, jak ja podeszłam do tematu. :)

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Myślę, że tak, jak wiele z przyszłych panien młodych doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ma wyglądać ich suknia, tak często problem stanowi właśnie dobranie odpowiednich butów ślubnych. Jako że ja swój „wielki dzień” mam już za sobą, postaram się przedstawić Wam cechy, na które zwróciłam uwagę podczas zakupu szpilek.

ZOBACZ  ❭  Nasze zaproszenia ślubne

UWAGA! Niektóre z nich będą totalnymi banałami, jednak nierzadko kobietom zdarza się zapomnieć o pewnych kwestiach, gdy ich oczom ukazują się piękne, trzynastocentymetrowe czółenka, obok których wprost nie da się przejść obojętnie. ;)

moje buty slubne
.

Jakie (według mnie) powinny byś idealne buty ślubne?

uniwersalne
Zależało mi na tym, aby obcasy, na które się zdecyduję, były w neutralnym kolorze i o uniwersalnym fasonie, dzięki czemu nie wylądują na dnie szafy zaraz po ślubie. Postawiłam więc na szpilki w odcieniu nude, które w przeciwieństwie do tych w kolorze białym pasują do większości stylizacji.
wygodne
Wydawać by się mogło, iż ta kwestia nie podlega dyskusji, przyznajcie jednak – ile razy zdarzyło Wam się kupić szpilki, które były naprawdę piękne, ale nadawały się jedynie do patrzenia na nie? Podczas zakupu butów ślubnych należy pamiętać o tym, że mamy spędzić w nich naprawdę sporo godzin i jedną z ich ważniejszych cech jest właśnie wygoda, dzięki której jedyną myślą, która będzie zaprzątać nam głowę będzie to, jak szczęśliwe jesteśmy, a nie chęć ściągnięcia obcasów jak najszybciej.
niedrogie
W tym miejscu muszę przyznać, iż przegrałam pojedynek z ceną – i to z własnej głupoty! Popełniłam chyba jeden z najczęstszych błędów przyszłych panien młodych – doszłam do wniosku, iż buty kupię na końcu. W końcu mając taki ogromny wybór, to żaden problem, prawda?
Otóż najwięcej czasu spędziłam na poszukiwaniu szpilek. Dlaczego? Lato to gorący okres ślubny, przez co najpopularniejsze rozmiary 38/39 były praktycznie wyprzedane. Właśnie przez to zmuszona byłam wydać nieco większą kwotę niż początkowo miałam w planach, jednak w związku ze wspomnianym wcześniej klasycznym fasonem obuwia, na które się zdecydowałam, mam świadomość tego, iż buty wynoszę. :)

szpilki slubne nude
W związku z tym, iż doskonalę zdaję sobie sprawę z tego, jak trudny wybór stoi przed tymi z Was, które niebawem mają stanąć na ślubnym kobiercu, postanowiłam zestawić 6 modeli klasycznych szpilek w kolorze nude, które brałam pod uwagę podczas wyboru swoich butów ślubnych.

Nie popełniajcie jednak mojego błędu i na zakupy wybierzcie się nieco wcześniej, aby mieć chociaż możliwość przymiarki tych propozycji, które przypadły Wam do gustu. Nie ma nic gorszego niż dodatkowy przedślubny (i niepotrzebny!) stres! :)


Szpilki HÖGL


Półbuty SAVONA


Półbuty PETER KAISER


Sandały MACCIONI

Szpilki MACCIONI

Sandały SILLY

Oczywiście post miał na celu zaprezentowanie Wam moich butów ślubnych, ale dodatkowo chciałam pomóc tym z Was, które zastanawiają się nad wyborem tych jedynych, idealnych szpilek/czółenek. Doskonale wiem, że każda z nas ma inny gust i z pewnością zupełnie inaczej podchodzi do tego, jak będą się prezentować jej dodatki ślubne.

Mi zależało na tym, aby wszystko nie przestało być użyteczne w momencie zakończenia się tego wielkiego dla nas dnia – dlatego też nawet moja suknia ślubna zaprojektowana jest w ten sposób, aby można było ją przerobić. :)

Dajcie koniecznie znać, jakie jest Wasze zdanie na temat tego typu dodatków ślubnych i jak Wy wyobrażacie sobie swoje buty ślubne! :)

To ostatni wpis przed świętami, więc chcę Wam życzyć spokojnego Bożego Narodzenia, spędzonego w gronie ludzi, których kochacie i których chcecie mieć blisko siebie w takich momentach! 🎄
ZDJĘCIA PROPOZYCJI BUTÓW ŚLUBNYCH POCHODZĄ ZE STRON: EOBUWIE. COM. PL I NORDSTROMRACK .COM

ZOBACZ WPIS  ❭





© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG