SIMPLISTIC – blog lifestylowy

NAJNOWSZY WPIS
📅     
W związku z trzecim dniem wyzwania #makijażowelove przychodzę do Was z postem dotyczącym kosmetyków używanych przeze mnie do wykonania makijażu oczu. Jeśli więc lubicie zabawę cieniami itp., zachęcam do dalszej lektury! :)
makijaż oczu #makijażowelove

Na co dzień stawiam raczej na neutralne kolory, a makijaż oczu ograniczam do… użycia maskary. :) Zdarzają się jednak chwile, gdy mam ochotę na „coś mocniejszego” i wtedy w ruch idzie paletka cieni, o której więcej opowiem poniżej.

Nie przedłużając, zapoznajcie się z moją minimalistyczną listą produktów, których używam do makijażu oczu, być może coś wpadnie Wam w… oko. ;)

Krok 1. Baza pod tusz do rzęs* / Eveline, Advance Volumiere
Odkąd po raz pierwszy produkt ten wylądował w moim koszyku zakupów, nie rozstaję się z nim nawet podczas wykonywania makijażu na co dzień. Dzięki tej bazie rzęsy po późniejszym nałożeniu tuszu nie są sztywne, a dodatkowo bardziej pogrubione i wydłużone, tj. daje efekt, jaki uwielbiam.

* Przed nałożeniem bazy matuję rzęsy jasnym cieniem do powiek.

Krok 2. Tusz do rzęs / Lovely, Pump Up
Jeśli czytanie mojego bloga regularnie to wiecie, że jeszcze jakiś czas temu uwielbiałam maskarę marki Eveline, Volumix Fiberlast. Zauważyłam jednak, że zaczęła niemiłosiernie sklejać mi rzęsy, przez co jej użytkowanie stało się uciążliwe.

Postanowiłam więc poszukać czegoś innego w równie niskiej cenie i dałam kolejną szansę popularnej maskarze Pump it Up marki Lovely.
Szczerze mówiąc, nie wiem co kiedyś mi w niej nie pasowało, być może w końcu nauczyłam się techniki malowania rzęs, gdyż aktualnie jest moim faworytem wśród kosmetyków tego typu!

tusz pump it up

Krok 3. Cienie do powiek / Inglot, Kobo
Paletka ze zdjęć składa się (jak widać) z pięciu cieni, dwa z nich są marki Inglot, natomiast trzy pozostałe znajdziecie w sklepach z szyldem Kobo.
Jasny cień stosuję do zmatowienia rzęs przed nałożeniem bazy (tak jak wspomniałam wyżej). Natomiast cienie, które najczęściej można zobaczyć na moich powiekach, to te z Inglota o numerach: 402 i 378.

Odcień koralowy, który widnieje na ostatnim miejscu, był jednym z pierwszych, które kupiłam do skomponowania swojej paletki i… ani razu go nie użyłam #niedobraja.

inglot freedom
Od lewej: Inglot 402, Inglot 378, Kobo 220 Glam Bronze, Kobo 102 Mono, Kobo 206 Fashion

perłowa kredka essence
Krok 4. Kredka do oczu / Essence, Longlasting Eye Pencil
Znany chyba wszystkim trik optycznie powiększający oczy. Zarówno biała, jak i kremowa kredka wyglądają u mnie baaardzo nienaturalnie, w związku z czym postanowiłam zobaczyć, jak sprawdzi się u mnie kolor różowy, który okazał się być strzałem w dziesiątkę! Robi to, co powinien, utrzymuje się praktycznie cały dzień i nie wygląda tak sztucznie jak inne odcienie. Do tego jego niska cena i… jestem kupiona!

Jak widzicie, lista produktów jest dość krótka – może dlatego mój blog nie jest typowo urodowym, bo po prostu nie miałabym Wam czego pokazywać. Aktualnie nie czuję potrzeby posiadania większej ilości kosmetyków, gdyż te ze zdjęć zdecydowanie spełniają moje oczekiwania.

Kontynuujcie przygodę z #makijażowelove i zajrzyjcie też na inne blogi biorące udział w wyzwaniu:
Ala ma kota,
aGwer,
Agnieszka bloguje,
Okiem Justyny,
Candy Killer Makeup,
ekstrawagancka.

Dajcie znać jakich produktów nie może zabraknąć w Waszym codziennym makijażu oczu! :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Na dzisiejszy, drugi dzień cyklu #makijażowelove przygotowałam dla Was krótki opis produktów używanych przeze mnie do konturowania twarzy. Mam nadzieję – że tak jak poprzedni – ten również przypadnie Wam do gustu!
konturowanie twarzy #makijażowelove

Tak jak rzadko na mojej twarzy gości rozświetlacz, tak bez bronzera i różu nie wyobrażam sobie swojego makijażu (zwłaszcza bez tego pierwszego). To właśnie dzięki tym dwóm kosmetykom, moja dość okrągła twarz nabiera kształtów, pomagają mi one także w jej optycznym wyszczupleniu.

Tak jak w poprzednim poście, tutaj także kosmetyki przedstawię w krokach, które towarzyszą mi każdego poranka, podczas wykonywania makijażu twarzy.

bronzer p2 sunshine finish
Krok 1. Bronzer / P2, Sunshine Finish
Jak już wcześniej wspomniałam, jest to mój must have makijażu, bez którego nie potrafię się obejść. Ten ze zdjęcia jest ze mną już od ponad półtora roku (nie to opakowanie, kupiłam go ponownie ;), kupiłam go będąc z Holandii, jednak zauważyłam, iż firma P2 dostępna jest także w sieci drogerii Hebe.

Utrzymuje się na twarzy cały dzień, nie tworzy plam, a aplikacja jest bardzo łatwa. Jedynym jego minusem, jaki udało mi się zauważyć, jest fakt, iż jest nieco pomarańczowy, co nie wszystkim się podoba. :)

Krok 2. Róż / Catrice, Multi Colour Blush
Jest to chyba najstarszy kosmetyk w moim zbiorze, prawdopodobnie nie jest już dostępny. Róż marki Catrice o delikatnym odcieniu idealnie sprawdza się jako „twórca” naturalnie wyglądających rumieńców, nadających naszej twarzy zdrowy wygląd.

Jak widzicie, jest on już baaardzo zużyty, będę więc wdzięczna za wskazówki w kwestii tego, gdzie szukać jego zamiennika w przystępnej cenie! :)

róż catrice multi colour blush


rozświetlacz lovely gold highlighter
Krok 3. Rozświetlacz / Lovely, Gold Highlighter
Na początku posta napisałam, iż jest to krok często przeze mnie pomijany, zwłaszcza w porze zimowej, kiedy nie czuję potrzeby rozświetlania schowanej za szalikiem twarzy. ;) Latem jednak kosmetyk ten świetnie sprawdza się jako dodatek do dziennego, naturalnego makijażu, nadając twarzy blasku. :)


Tak prezentuje się grupa produktów będących moimi niezbędnikami w kwestii konturowania twarzy. Jeśli znacie dobre i stosunkowo tanie róże i bronzery, będę wdzięczna za informację. ;)

Kontynuujcie przygodę z #makijażowelove i zajrzyjcie też na inne blogi biorące udział w wyzwaniu:
Ala ma kota,
aGwer,
Agnieszka bloguje,
Okiem Justyny,
Candy Killer Makeup,
ekstrawagancka.

Ciekawa jestem jakich kosmetyków Wy używacie do podkreślenia konturów swojej twarzy, dajcie znać w komentarzach! :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Wraz z grupą sześciu blogerek postanowiłyśmy wziąć udział w cyklu makijażowym, w ramach którego każda z nas w ciągu siedmiu kolejnych dni na swoim blogu umieszczać będzie posty dotyczące właśnie sfery kosmetyków kolorowych. Swoją serię wpisów otwieram notką dotyczącą bazy makijażu, tj. moich ulubieńców kosmetycznych, tj.: bazy, podkładu i korektorów pomagających mi w codziennej walce z niedoskonałościami skóry twarzy, które za wszelką cenę staram się ukryć.

Post podzielony jest na cztery kroki, które towarzyszą mi każdego dnia podczas przygotowywania mojej twarzy do konturowania, konkretnego już makijażu oczu, brwi i ust. Oczywiście nie znajdziecie tu informacji na temat mojego porannego rytuału pielęgnacyjnego, gdyż wydaje mi się, iż w tej serii nie jest to ważną kwestią. :)

barwa siarkowa krem nawilzajacy
Krok 1. Baza pod makijaż / Barwa Siarkowa, krem nawilżający
Od ponad półtora roku idealną dla mnie bazą pod makijaż, a jednocześnie świetnie nawilżającym kosmetykiem jest krem do twarzy polskiej marki Barwa, o którym nie raz zdarzyło mi się wspomnieć na blogu.




Jakieś dwa tygodnie temu przy okazji zużycia produktu, postanowiłam spróbować czegoś innego, co ostatecznie okazało się być totalną klapą – przynajmniej w kwestii bycia podstawą makijażu. Już po kilku dniach wróciłam więc do swojego sprawdzonego ulubieńca i, szczerze mówiąc, nie zapowiada się na to, aby sytuacja w najbliższym czasie miała ulec zmianie. :)

Jeśli więc szukacie dobrze nawilżającego kremu do twarzy, który: nie zapycha, spełnia obietnice producenta, jest świetną bazą pod makijaż, a do tego nie odstrasza ceną, to serdecznie polecam kosmetyk ze zdjęcia!

Krok 2. Podkład / Revlon, Colorstay
Moim faworytem, do którego powróciłam po kilku miesiącach użytkowania fluidu marki Rimmel, jest znany wszystkim Revlon, Colorstay. Spełnia wszystkie moje oczekiwania – dobrze kryje, nie tworzy efektu maski i świetnie stapia się ze skórą. Jedną z jego wad jest z pewnością cena, jednak dzięki hurtowniom kosmetycznym i drogeriom internetowym bardzo łatwo znajdziemy go w cenie o połowę niższej, aniżeli na półce np. w sieci drogerii Rossmann. :)

Produkt nakładam na twarz palcami, po czym wklepuję go w skórę gąbeczką Blend it!, będącą jedną z moich nowości kosmetycznych ostatniego czasu.

revlon colorstay

Krok 3. Korektor pod oczy / Astor, Perfect Stay
Bardzo długo nie rezygnowałam z osławionego korektora marki L'Oreal, True Match, jednak z czasem zauważyłam znaczne wysuszenie skóry wokół oczu (szczerze mówiąc, nadal nie wiem czy było to winą tego kosmetyku), przez co zdecydowałam się na zakup czegoś innego.

Po przeczytaniu recenzji wybór padł na Astor, Perfect Stay i jest całkiem okej, ale „szału nie robi”. Po tym, jak skupiłam się na pielęgnacji skóry wokół oczu, w planach mam powrót do jego poprzednika. ;)

astor perfect stay
catrice camouflage
Krok 4. Korektor kryjący niedoskonałości / Catrice, Camouflage
Kolejny produkt w tym zestawieniu, który znają prawdopodobnie wszystkie kobiety (i nie tylko) interesujące się makijażem. Jest to mój niekwestionowany ulubieniec już od dobrych 2-3 lat! Dobrze radzi sobie z ukryciem przebarwień, których posiadając skórę naczynkową, nie sposób uniknąć.

Właśnie z tych powyższych kroków składa się moja baza makijażu. Co prawda punkt czwarty nie zawsze stosuję, gdyż zdarzają się dni, kiedy moja cera wygląda na tyle dobrze, iż nie potrzebuję dodatkowego krycia.

Kontynuujcie przygodę z #makijażowelove i zajrzyjcie też na inne blogi biorące udział w wyzwaniu:
Ala ma kota,
aGwer,
Agnieszka bloguje,
Okiem Justyny,
Candy Killer Makeup,
ekstrawagancka.

Dajcie znać, czy któryś z powyższych kosmetyków znajduje się i w Waszych kosmetyczkach!
A może polecacie jakieś zamienniki? :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
miugo
Z pewnością znajdą się wśród Was osoby preferujące produkty polskich producentów. A co jeśli owe artykuły są tak dobre, iż swoją jakością i wyglądem nie odbiegają od tych tworzonych przez popularne (i droższe!) marki? Właśnie takie wyroby oferuje nam nowa, polska firma – MIUGO, specjalizująca się w tworzeniu minimalistycznych zegarków  i to jej poświęcony jest dzisiejszy post.

Great time is coming!

Bardzo cieszy mnie fakt, iż nasze polskie firmy postanowiły pójść naprzód, a tym samym tworzyć godne polecenia towary w przystępnej cenie. To samo tyczy się marki MIUGO, która na rynek wkroczyła całkiem niedawno, bo w połowie grudnia ubiegłego roku, a już zyskała grono wielbicieli – nie wielbicielek, gdyż są to produkty tzw. unisex, dzięki czemu i kobiety i mężczyźni są w stanie znaleźć w ofercie sklepu coś dla siebie. 

minimalistyczny zegarek
minimalizm


Często powtarzam, iż minimalizm i prostota to dwie kwestie, które towarzyszą mi podczas robienia zakupów, nic więc dziwnego, iż zegarki te tak bardzo przypadły mi do gustu, zwłaszcza iż istnieje możliwość dokupienia do zegarka paska, który w bardzo łatwy sposób możemy zamienić z tym, który wcześniej kupiliśmy wraz z kopertą. Na wizualizacji obok zobaczyć możecie, jak prostą sprawą jest ten zabieg (zdjęcie pochodzi ze strony sklepu MIUGO).


Co wyróżnia markę MIUGO spośród innych firm, oferujących podobne produkty?
Z pewnością wspomniane wcześniej pochodzenie – warto wspierać polskich producentów i cena – niska w stosunku do jakości wykonania. Dodatkowo ważnym aspektem strony jest tzw. konfigurator, który umożliwia nam stworzenie wymarzonej wersji zegarka bez potrzeby wcześniejszego przeglądania jej asortymentu – idealna opcja dla osób żyjących „w biegu”, dla których liczy się każda minuta, a zagłębianie się w czeluści sklepów internetowych to dla nich męczarnia. :)

Sama zdecydowałam się na wybór opcji ze złotą kopertą, czarną tarczą, a także czarnym paskiem, dodatkowo jednak do zestawu dobrałam pasek bordowy, nad którego nabyciem zastanawiałam się już od dłuższego czasu. Poniżej dla przykładu za pomocą wspomnianego konfiguratora, stworzyłam propozycje czterech czasomierzy, które również przypadły mi do gustu. 

konfigurator miugo

Dajcie znać czy mieliście już okazję poznać markę MIUGO! 
Ciekawa jestem także, czy znacie inne polskie firmy, które z chęcią polecacie? :)

P.S. Jeśli ferie jeszcze przed Wami, a szaleństwo i sporty ekstremalne to coś co uwielbiacie, to koniecznie zapoznajcie się z ofertą, którą jest hotel ze stokiem narciarskim! :)
Wpis powstał w ramach współpracy z marką Miugo

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Jeśli szukacie lakieru hybrydowego w pięknym, nierzucającym się w oczy kolorze nude, to mam dla Was dobrą wiadomość – takie cudo istnieje i właśnie jemu poświęcony jest dzisiejszy post.

Jeśli początek roku jest dla Was czasem postanowień, które chcecie jak najskuteczniej zrealizować, to minimalistyczny, marmurkowy planer, będący nagrodą w konkursie, który organizowany jest na stronie mojego bloga na Facebooku, będzie idealnym pomocnikiem!



Podczas zakupu zestawu niezbędnego do stworzenia manicure hybrydowego, wiedziałam, że pierwszym lakierem, jaki wpadnie w moje ręce, będzie delikatny „nudziak”, świetnie sprawdzający się w roli pierwszej hybrydy, gdyż – jak wiadomo – na odcieniach zbliżonych do koloru płytki paznokcia/skóry wszelkie „niepowodzenia” są mało widoczne.

140 little stone nude

Oczywiście znalezienie tego idealnego nie było wcale takie łatwe, a szeroka paleta kolorów nie ułatwiała mi zadania. Na szczęście jak możecie wywnioskować z dzisiejszego wpisu, poszukiwania zakończyły się sukcesem, a sama cieszę się idealnym nude, którym jest odcień o pięknej nazwie Little Stone (140).

Jeśli tak jak ja staracie się ograniczać ilość posiadanych produktów i decydujecie się na zakup tylko tych, które w 100% Was satysfakcjonują, a dodatkowo poszukujecie lakieru w neutralnym kolorze, to ten powinien spełnić Wasze oczekiwania. :)

semilac nude

Ciekawa jestem jakie kolory lakierów hybrydowych były Waszym must have na początku przygody z tym rodzajem manicure, dajcie znać w komentarzach! :)

ZOBACZ WPIS  ❭





© 2012 - 2017 SIMPLISTIC – BLOG LIFESTYLOWY. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG