SIMPLISTIC – blog lifestylowy

NAJNOWSZY POST
📅     
W dzisiejszym nieco modowym poście pokażę Wam moje lumpeksowe łupy, które trafiły w moje ręce na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy. Być może zainspiruję Was do zajrzenia do któregoś z secondhandów i wyszukania swoich perełek. :)

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Myślę, że pierwszą kwestią, jaką muszę poruszyć, jeśli mowa o zakupach w lumpeksach to fakt, że jestem totalnym laikiem w tej dziedzinie. Nigdy nie miałam szczęścia to odnajdywania perełek w secondhandach i nadal rzadko kiedy udaje mi się wpaść na coś, co w 100% pasuje do mojego stylu, a dodatkowo jest dobre jakościowo.

Raczej staram się kupować rzeczy, które podobają mi się na tyle, iż bez oporów mogłabym je nosić codziennie. Dlatego też w dzisiejszym poście zobaczycie jedynie cztery „znaleziska”, jednak dzięki ich klasycznym fasonom bez problemu jestem w stanie zestawić je z innymi częściami mojej garderoby.

Przyznaję też, że od kilku tygodni nie zajrzałam do mojego ulubionego (i przy okazji jedynego, który znam w Poznaniu :D) lumpeksu, bo po prostu nie czuję potrzeby kupowania czegoś nowego, ponadto w moje ręce wpadło ostatnio kilka rzeczy (chcecie o tym post?), więc aktualnie moja szafa jest pełna, mogłabym powiedzieć przepełniona.

Nie przedłużając, zapraszam do przejrzenia moich lumpeksowych łupów. :)

dzinsowa kurtka h&m

Dżinsowa kurtka / H&M

Zakup klasycznej dżinsowej kurtki chodził za mną już baaardzo długo, dlatego, gdy tylko zobaczyłam tę ze zdjęcia (btw. chyba pochodzi z działu dziecięcego), od razu zabrałam ją ze sobą do przymierzalni.

Całe szczęście pasuje idealnie, a dzięki temu, że jest nieco krótsza niż standardowe propozycje (poza tym ma zupełnie prosty krój) pasuje do wielu stylizacji. :)

W przyszłości chcę częściej pokazywać Wam na moim profilu na Instagramie to, jak jestem ubrana, więc podejrzewam, że ten kawałek dżinsu na pewno zobaczycie jeszcze nieraz.

oliwkowa koszula atmosphere

Oliwkowa koszula z krótkim rękawem / Atmosphere

Całkiem zabawne jest to, że nie lubię koloru zielonego, a coraz więcej rzeczy w mojej szafie jest właśnie w tym odcieniu. Preferuję jednak tę jej oliwkową wersję, która idealnie wpasowuje się w jesienny klimat.

Na zdjęciu widzicie koszulę z krótkim rękawem, która wygląda świetnie z czarnymi rurkami i np. czarną marynarką. Uznałam, że w mojej garderobie brakuje nieco bardziej eleganckiej tego typu rzeczy, która byłaby w innym kolorze niż biel czy czerń.

Jak wiadomo, Atmosphere nie charakteryzuje się świetną jakością, jednak miałam szczęście, iż bluzka nie ma na sobie śladów użytkowania, a przez swoją cenę, nawet gdy się zniszczy, nie będę nad tym bardzo ubolewać. :)

czarny golf marks&spencer

Czarny golf / Marks & Spencer

O tym czarnym swetrze pisałam już w poście o fajnych rzeczach, które polubiłam we wrześniu.

Kupiłam go po wizycie w Zarze, gdzie w każdym czarnym golfie, który przymierzyłam, jakiś element mi nie odpowiadał, przez co zrezygnowana poszłam do secondhandu.

(Przepraszam za zagniecenia, ale spieszyłam się, żeby skorzystać z dziennego światła.)

Przyznam, że tego dnia miałam niemałe szczęście, gdyż przy okazji w moje ręce wpadły czarne rurki widoczne poniżej, które nawet po kilku/nastu praniach nie wyblakły. :)







Czarne rurki / New Look

Wydaje mi się, że najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy czarne spodnie nie stracą swojego koloru po pierwszym praniu, jest zwyczajne kupienie ich w lumpeksie. Zważywszy na fakt, iż na pewno były już prane, możemy zobaczyć, jak materiał się zachowuje, a dodatkowo dostajemy informację dotyczącą tego, jaka marka ma w swojej ofercie najlepsze jakościowo czarne rurki. :)

Takim tokiem myślenia zdecydowałam się na zakup spodni, których fragment widzicie na zdjęciu. Są to zwyczajne czarne jegginsy, więc nie ma sensu pokazywać Wam ich w całej okazałości. Mogę jednak zapewnić, że są to jedne z najwygodniejszych spodni, jakie kiedykolwiek miałam i wiem, że gdy tylko poczuję potrzebę zakupu kolejnych, w pierwszej kolejności zajrzę do secondhandu, następnie do sklepu New Look. :)

czarne rurki new look

Jak wspomniałam na początku, podczas zakupów – niezależnie czy robię je w sieciówce, czy w lumpeksie – zależy mi na tym, aby nabyć coś, co pasuje do mojego stylu, nie do tego, co jest aktualnie na topie. Nie podążam ślepo za trendami, ponadto większość aktualnie modnych rzeczy niespecjalnie trafia w mój gust. :)

Nie zapomnijcie napisać, czy lubicie robić zakupy w lumpeksach! Jestem bardzo ciekawa, czy i Wam w ostatnim czasie udało się znaleźć coś, czego długo szukałyście. :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Ankieta na instastory mojego profilu na Instagramie tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że kategoria „uroda” jest jedną z Waszych ulubionych i dlatego też przychodzę z jej małą aktualizacją, przedstawiając Wam nowości do pielęgnacji twarzy, które zakupiłam w październiku.

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Obok niektórych produktów znaleźć możecie moją krótką opinię, gdyż są to kosmetyki, które powtórnie trafiły do mojego koszyka zakupowego – być może nie powinny zyskać miana „nowości”, ale chciałam, żeby znalazły się w tym poście. :)

Rumiankowy żel do mycia twarzy / Sylveco

O tym kosmetyku pisałam już w jednym z sierpniowych postów.

Po dwóch miesiącach jego codziennego stosowania mogę śmiało stwierdzić, że jest to najlepszy tego typu produkt, jaki miałam okazję używać.

Już zwątpiła w to, że jakikolwiek kosmetyk faktycznie może zmniejszyć zaczerwienienia na mojej twarzy i dodatkowo zapobiegać pojawianiu się niedoskonałości, więc cieszę się, że pod wpływem pozytywnych recenzji postanowiłam dać mu szansę.

Ten rumiankowy żel ma fajny skład i jest całkiem wydajny, a ponadto jest wytworem polskiego producenta, co tym bardziej bardzo mnie cieszy. Minusem na pewno jest nieciekawy zapach, do którego z czasem można przywyknąć. :)



Bioolejek do brwi i rzęs / Lovecoil

Kolejnym produktem, który trafił w moje ręce, jest odżywka stymulująca wzrost brwi i rzęs marki LovECoil, którą widać na pierwszym zdjęciu.

Inne tego typu produkty, mające nienaturalny skład wywołują u mnie reakcję alergiczną, ucieszyłam się więc, gdy dowiedziałam się o istnieniu takiej odżywki o dużo lepszym składzie, aniżeli inne dostępne aktualnie na rynku. Kolejnym atutem artykułu jest to, że osiągnięte efekty (podobno) utrzymują się przez cały czas, nawet w momencie zaprzestania jego używania.

Niestety nie jestem jeszcze w stanie stwierdzić, czy kosmetyk spełnia obietnice producenta, dam Wam znać, za kilka tygodni. :)

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy / Mój krem nr 10, Fitomed

Ten nawilżający i przeciwzmarszczkowy krem pod oczy jest kolejnym, zaraz po żelu do mycia twarzy marki Sylveco, produktem, który kupiłam ponownie.

Kilka tygodni temu szukałam czegoś, co będzie się charakteryzować dobrym składem, przystępną ceną i – oczywiście – skutecznością. Przyznaję, że nie sądziłam, iż taki produkt w ogóle istnieje, tym bardziej za cenę nieprzekraczającą 20 zł (!!!).

Działanie kosmetyku jest zupełnie nieproporcjonalne do jego ceny. Naprawdę nawilża skórę wokół oczu, a dodatkowo zapobiega pojawianiu się kolejnych, małych zmarszczek. Jest praktycznie bezzapachowy, więc nie ma nawet mowy o tym, że mógłby się znudzić, a dzięki praktycznemu opakowaniu jego użytkowanie jest jeszcze przyjemniejsze.

A, jeszcze jedno – Fitomed to polska, rodzinna marka. Czego chcieć więcej? ;)

Drożdżowa maska do włosów / Pervoe Reshenie, Przepisy Babci Agafii

Ostatnim produktem w dzisiejszym zestawieniu nowości do pielęgnacji twarzy i włosów jest popularna drożdżowa maska do włosów, której zadaniem jest pobudzenie ich wzrostu.

Cały czas jestem w trakcie zapuszczania włosów, chociaż nie celuję w określoną długość. Mimo to staram się regularnie podcinać końcówki, w związku z czym długość kosmyków nie zwiększa się w tempie, w jakim bym sobie tego życzyła.

Postanowiłam więc po raz kolejny dać szansę produktowi ze zdjęcia i sprawdzić, czy, tak jak kiedyś i teraz pobudzi moje włosy do wzrostu. :)



Jak już kiedyś wspomniałam, chyba znudziło mi się posiadanie kilku kosmetyków tego samego rodzaju, więc jak możecie wywnioskować z tego wpisu, często decyduję się po prostu na zakup sprawdzonych produktów, które spełniły moje oczekiwania.

Ciekawa jestem czy Wy także preferujecie taki kosmetyczny minimalizm, czy jednak lubicie być na bieżąco z wszystkimi nowinkami z kosmetycznego świata?

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Jesienna aura zainspirowała mnie do powrotu kolejnej lifestylowej serii, dzięki której możecie poznać moje spojrzenie na pewne sprawy i – przede wszystkim – dowiedzieć się, co u mnie słychać. Mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu! :)

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Wiecie, że od poprzedniej – pierwszej publikacji z cyklu „tu i teraz” minął prawie rok? Bardzo chciałam udostępniać tego typu wpisy systematycznie, jednak nie wiedzieć czemu odnosiłam wrażenie, że Wy tego nie chcecie. Przyznaję więc, że ta notka jest swego rodzaju eksperymentem, gdyż chcę sprawdzić, czy odpowiadają Wam tego typu treści publikowane na moim blogu, dzięki którym poznajecie mnie nieco bardziej.

Koniecznie więc napiszcie, co sądzicie o serii „tu i teraz” i czy chcecie widzieć/czytać ją tutaj częściej. :)

Chciałabym być bardziej zorganizowana, aby w 100% wykorzystywać czas wolny i nie myśleć o tym, że czas przelatuje mi przez palce. Staram się nie marnować chwil na przewijanie Instagramu lub Facebooka i muszę przyznać, że idzie mi to coraz lepiej. Myślę, że kolejnym krokiem będzie po prostu wyznaczenie sobie określonej ilości czasu w ciągu dnia, który mogę poświęcić na media społecznościowe. :)

Cieszę się, że kilka ważnych dla mnie celów z poprzedniego wpisu zrealizowałam. Głównie chodzi oczywiście o organizację ślubu, o jakim marzyliśmy, a także obronie pracy magisterskiej, a wszystko to działo się w ciągu dwóch, letnich miesięcy! Naprawdę ciężko jest mi uwierzyć, że tak ważne momenty są już za mną i aktualnie mogę odetchnąć i skupić się na swoich pasjach, relaksie i planowaniu przyszłości. :)

Czytam kilka książek naraz i mam nadzieję, że choć jedną uda mi się skończyć w czasie weekendowej podróży, o której więcej przeczytacie w jednym z kolejnych akapitów. Jednym z moich jesiennych postanowień było czytanie większej ilości lektur i od tamtego czasu udało mi się skończyć jedynie dwie pozycje, za to za czytanie czterech kolejnych się zabrałam. :)


Doceniam małe rzeczy, a przynajmniej staram się to robić. Jestem chyba na tym etapie życia, że dociera do mnie, że tak naprawdę jestem jedyną osobą, która jest odpowiedzialna za swoje szczęście i tylko ja wraz z pozytywnym podejściem jesteśmy w stanie sprawić, że każdy dzień będzie dla mnie satysfakcjonującym czasem. Oczywiście nierzadko jest tak, że nie chcę nawet wychodzić z domu, jednak jestem w momencie, gdy świadomie z tym walczę i po prostu chcę być dobra dla samej siebie.

Myślę o planach na najbliższe miesiące i cieszę się z tego, jak wiele udało nam się osiągnąć. Szczerze mówiąc już dawno nie byłam tak pozytywnie nastawiona na to, co ma przyjść. Co prawda wiemy, czego chcemy, jednak realizacja samych planów jeszcze się nie rozpoczęła. Mimo to wiem, że po prostu będzie dobrze, inaczej być nie może. :)

Nie mogę się doczekać najbliższej soboty, gdyż właśnie wtedy wyjeżdżamy na weekend do Krakowa (!). Nigdy tam nie byłam, tym bardziej więc powinniście zrozumieć moje podekscytowanie. Nie chcemy jednak na siłę zobaczyć jak najwięcej, mamy w planach duuużo kawy w klimatycznych kawiarniach i po prostu miłe spędzanie czasu w mieście, które od dawna było na naszej liście miejsc do zobaczenia. Dajcie znać, jeśli wiecie, gdzie w Krakowie można smacznie zjeść! :)

Słucham hitów sprzed kilku lat i mojej ulubionej, nieśmiertelnej stacji „Sad” w Open FM, która skutecznie wprawia mnie w neico melancholijny, jesienny nastrój, za którym tęsknie latem.

Dajcie znać, czy lubicie tego typu, nieco bardziej prywatne wpisy! Sama lubię czytać takie teksty na ulubionych blogach, więc ciekawi mnie, jakie jest Wasze stanowisko w tej kwestii. :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Lubicie dekoracje wnętrze? A jesień? Czy istnieje więc lepsza kombinacja niż propozycje jesiennych dekoracji do domu?! :) W poście dzielę się zestawieniami produktów, które skutecznie pobudzą w Was miłość do najchłodniejszych pór roku. :)

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Od jakiegoś czasu sporo uwagi poświęcam inspiracjom dotyczącym wystroju wnętrz, a że od zawsze marzyła mi się możliwość minimalnej dekoracji przestrzeni, w której żyję, zależnie od panującej aktualnie pory roku, doszłam do wniosku, że dobrym pomysłem jest zaprezentowanie Wam tego, co w swojej ofercie mają sklepy wnętrzarskie.

Wraz z mężem preferujemy prostotę, minimalizm i stonowane kolory, co zobaczyć mogliście już w poście o kawalerce. W związku z przeważającą ilością szarości, bieli i czerni wystarczy odrobina akcentów kolorystycznych nawiązujących do danego sezonu, aby mieszkanie nabrało zupełnie innego charakteru.

W zeszłym roku zrobiłam małe kroki w kierunku dekoracji bożonarodzeniowych, m.in. kupiłam ozdobne poszewki na poduszki, a tu i ówdzie pojawiła się czerwień tak bardzo kojarzona z tym okresem, ale mając świadomość, że jeszcze nie jesteśmy „na swoim”, czuję bardzo ograniczone możliwości na tym polu. Liczę więc na to, że gdy tylko zadomowimy się w mieszkaniu, które będzie w 100% nasze, będę miała możliwość puszczenia wodzów fantazji w kwestii sezonowych dekoracji.

Mam nadzieję, że macie podobny gust do mojego i poniższe propozycje zainspirują Was do małych zmian w mieszkaniu/domu. :)
lampki ozdobne na jesien

Lampki ozdobne

Kolejnym produktem, który potrafi stworzyć iście jesienny, melancholijny nastrój są lampki ozdobne. W sklepach znaleźć można mnóstwo wzorów i kolorów, ja wybrałam te, które idealnie pasują do każdego wnętrza.



Świece i świeczniki na jesienno-zimowe wieczory

Jeśli nie jesteście fanami topienia wosków i nie chcecie inwestować w specjalny do tego kominek, na pewno do gustu przypadną Wam propozycje świec – zarówno tych zapachowych, jak i typowo ozdobnych. Świetnym uzupełnieniem wnętrza są także świeczniki, które swoim oryginalnym wyglądem nadadzą mu charakteru i uzupełnią puste przestrzenie. :)
swiece na jesien


Koce i poduszki z motywem jesiennych liści

Co poza świeczkami i klimatycznymi lampkami sprawia, że wnętrze nabiera ciepła i przytulności? Oczywiście poduszki! Zmiana poszewki jest świetnym patentem na nadanie np. salonowi nowej odsłony minimalnym kosztem.

Musicie przyznać, że wszelkie koce i narzuty są nieodłącznym elementem każdej jesieni i zimy. Przygotowałam więc dla Was zestawienie kilku z nich, które idealnie wpasowują się zarówno w mój gust, jak i aktualnie panujący sezon. :)
koce i poduszki na jesien


Ciekawa jestem, czy któraś z zaproponowanych przeze mnie ozdób znalazła miejsce w Waszych domach, dajcie koniecznie znać! :) Interesuje mnie też, czy w ogóle lubicie tego typu wpisy, bo chętnie przygotowywałabym je dla Was częściej. :)

Jaki sklep z dodatkami do wnętrz jest Waszym ulubionym? Czekam na Wasze odpowiedzi, bo sama baaardzo lubię takie tematy. :)
Zdjęcia użyte do stworzenia kolaży w tym poście pochodzą ze stron internetowych sklepów: www.ikea.com, jysk.pl i home-you.com, candle wall sconces

ZOBACZ WPIS  ❭





© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG