SIMPLISTIC – blog lifestylowy

NAJNOWSZY POST
📅     
Jesień i zima sprzyjają poznawaniu nowych seriali, a w związku z tym, iż oglądanie nowych odcinków stało się ostatnio bardzo popularne, postanowiłam podzielić się z Wami tytułami 6 serii, które zdecydowanie zasługują na uwagę.

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Każdy z seriali, o których przeczytać możecie niżej, jest inny, mam więc nadzieję, że każdy z Was w zestawieniu znajdzie coś, co go zainteresuje. :)

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim zaproponowane przeze mnie serie przypadną do gustu, więc bardzo chętnie poznam Waszych ulubieńców. :)

Przyjaciele

serial przyjaciele simplistic
Czy ktokolwiek jeszcze nie zna prawdopodobnie najpopularniejszej grupy przyjaciół na świecie? Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że jest to mój ulubiony serial ever i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek miało ulec zmianie w tej kwestii.

Wydaje mi się jednak, że jest to ten typ serii, która poprzez specyficzne poczucie humoru w niej występujące, nie wszystkim przypadnie do gustu – zwłaszcza przez pierwsze odcinki, które moim zdaniem są po prostu „suche”. Warto się jednak przemęczyć i poczekać aż coś zaskoczy, bo... po prostu warto – w końcu z jakiegoś powodu „Przyjaciół” nadal oglądają miliony, mimo że od emisji ostatniego odcinka minęło kilkanaście lat, prawda? :)


Orange Is the New Black

serial orange is the new black simplistic
Na samym początku serial jest nieco nudny, a z biegiem czasu (i odcinków) naprawdę można się do niego przekonać. Nie wiem tylko, czy ja mam tak specyficzny humor, czy ta seria jest naprawdę tak śmieszna? :D

Nie od dziś wiadomo, że kobietom raczej ciężko jest współpracować, a co dzieje się w momencie, gdy biała, zamożna blondynka trafia do więzienia? To trzeba zobaczyć! :)

O „Orange Is the New Black” pisałam już w poście poświęconym lifestylowym ulubieńcom lipca, więc jeśli chcecie poczytać o nim trochę więcej, zajrzyjcie do tamtego wpisu.



Peaky Blinders

serial peaky blinders simplistic
Szczerze mówiąc, cały czas zastanawiam się, czy powinnam umieszczać w tym zestawieniu serial, który zaczęłam oglądać dopiero od... trzeciego sezonu. Wcześniej nie czułam potrzeby śledzenia losów bohaterów „Peaky Blinders”, jednak gdy mój mąż bacznie obserwował co dzieje się na ekranie, po prostu do niego dołączyłam i... przepadłam.

Jeśli lubicie dobrą muzykę, ciągłą akcję, dobrze skrojone garnitury i gangsterskie klimaty to informuję, że to wszystko znajdziecie właśnie w tym serialu.


Narcos

serial narcos simplistic
Niech nie zmyli Was postać Pablo Escobara, bo nawet jeśli nie kręcą Was tematy dotyczące handlu narkotykami (mnie nie), to ten serial na pewno przypadnie Wam do gustu.

Gra aktorska, dynamika i kwestia, że znaczna część wydarzeń powstała w oparciu o fakty, sprawiają, że każdy odcinek serii „Narcos” nie zniechęca do dalszego jego oglądania.

Jest to jedna z tych produkcji, w której po prostu nie ma się do czego przyczepić, gdyż wszystko dopięte jest na przysłowiowy „ostatni guzik” – nawet krwawe sceny, którymi zawsze się brzydzę, są zrobione w taki sposób, że nie sprawiają, iż robi się człowiekowi niedobrze. ;)


Mr. Robot

serial mr robot simplistic
Odnoszę wrażenie, że „Mr. Robot” ma więcej przeciwników niż zwolenników i – szczerze mówiąc – nie dziwi mnie ta kolej rzeczy.

Jest to jedna z serii, która wymaga dużego skupienia, aby być na bieżąco z tym, co dzieje się na ekranie, a mimo to przez wiele odcinków po prostu nie wiadomo o co chodzi (:D). Przyznaję, że sama na początku (no dobra, przez pierwszy sezon) byłam do niego sceptycznie nastawiona, ale w momencie, gdy wiele sytuacji zaczęło się wyjaśniać, doszłam do wniosku, że to naprawdę dobry, i co prawda nieco trudny, serial. :)


The End of the F***ing World

serial the end of the fucking world simplistic
Jest to jedna z najnowszych produkcji, którą stworzył Netflix, a inspiracją do jej stworzenia był komiks opowiadający historię chłopaka uważającego siebie za... psychopatę. Aby tego było mało, poznaje on dość specyficzną dziewczynę, która ma dość swojego dotychczasowego, nudnego życia.

W serialu znajdziecie dużo czarnego humoru, który sprawia, że każdy kolejny epizod jest lepszy od poprzedniego. A jeśli mowa o samych odcinkach – nie trwają one dłużej niż 20 min, przez co (niestety) cała seria kończy się zdecydowanie za szybko.

Oczywiście powyżej nie przedstawiłam Wam wszystkich tytułów, jakie kiedykolwiek oglądałam. Podejrzewam, że z czasem na blogu pojawi się więcej wpisów o tej tematyce – w końcu wszyscy uwielbiamy seriale, prawda? :)

Nie chciałam też zanudzać Was swoimi opisami danej serii, gdyż po prostu wolę, abyście sami przekonali się, czy dana produkcja przypadnie Wam do gustu. Sama nie lubię spoilerów i nie chcę popsuć Wam zabawy odkrywania nowych ulubieńców. :)

Koniecznie napiszcie, czy znacie któryś z seriali z powyższego zestawienia i jaka jest Wasza opinia na jego temat.
Nie zapomnijcie też podzielić się swoimi ulubionymi tytułami – chętnie poznam coś nowego. :)
ZDJĘCIA DOTYCZĄCE SERIALI POCHODZĄ ZE STRONY FILMWEB.PL

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Jako że zestawienia najlepszych kosmetyków pojawiają się na moim blogu dość rzadko (w 2017 roku opublikowałam jedynie dwa wpisy z tej kategorii), doszłam do wniosku, iż dobrym pomysłem będzie podsumowanie ubiegłych dwunastu miesięcy pod kątem produktów, które szczególnie przypadły mi do gustu.

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Wszystkie kosmetyki, o których przeczytać możecie w tym poście, stały się moimi absolutnymi ulubieńcami i aktualnie nie wyobrażam sobie bez nich także 2018 roku. Ponadto na szczególną uwagę zasługują ceny owych artykułów, gdyż żaden z nich nie przekroczył progu 35 zł (!). :)


Pielęgnacja włosów i twarzy


fitomed moj krem pod oczy nr 10
Myślę, że nie przesadzę mówiąc, iż migdałowy olejek marki Nacomi, o którym przeczytać mogliście już w poście o dwóch nowych produktach do pielęgnacji włosów, jest najlepszym kosmetykiem, którym wykonywałam olejowanie. Jest to jeden z tych olejów, które poleca znaczna część włosomaniaczek, przez co i ja postanowiłam go wypróbować.

Dzięki niemu mam pewność, iż moje włosy są odpowiednio nawilżone, a fakt, iż są miękkie w dotyku, błyszczą jak nigdy dotąd i rzadko kiedy sprawiają mi problemu z serii „bad hair day”, sprawia, że chętnie polecam go wszystkim tym, którzy chcą nieco bardziej skupić się na pielęgnacji swoich kosmyków, niż do tej pory.

Nie mogę nie wspomnieć w tym poście o kosmetyku, który (w porównaniu do reszty produktów prezentowanych w tym zestawieniu) używany jest przeze mnie najdłużej – krem pod oczy marki Fitomed.

W internecie możecie przeczytać o nim dużo pozytywnych opinii, przez które po skończeniu poprzedniego produktu tego typu, postanowiłam dać mu szansę. O jego genialnych właściwościach pisałam już w poście o nowościach do pielęgnacji twarzy i włosów, więc jeśli interesuje Was, dlaczego jest to już moje drugie opakowanie tego kosmetyku, zachęcam do zapoznania się z tamtym wpisem. :)

sylveco-woda-rozana
Mam wrażenie, że na tym blogu w postach dotyczących kosmetyków, najczęściej przeczytać możecie o nowym, polecanym przeze mnie żelu do mycia twarzy. Przyznaję się, że bardzo często zdarzało mi się zmieniać sposób, w jaki wykonywałam demakijaż, jednak w końcu znalazłam produkty, które w 100% spełniają moje oczekiwania. Mowa o rumiankowym żelu do mycia twarzy Sylveco, którego jedynym minusem jest nieciekawy zapach. Nie chcę ponownie rozpisywać się na jego temat, gdyż nie jest to pierwszy raz, kiedy widzicie go u mnie. Jedyne, co chcę powtórzyć to to, że naprawdę polecam go osobom borykającym się z pękającymi naczynkami. :)

A jeśli zastanawia Was, co znajduje się w tej słodkiej, różowej buteleczce, to informuję, że jest to najlepszy na świecie tonik – woda różana. Nie wykazuje ona żadnych skutków ubocznych, skóra po jego użyciu jest gładsza, a ponadto zaczerwienienia, z którymi mało który produkt daje sobie radę, znikają. :)




Makijaż


Korektor w płycie marki Catrice otwiera kategorię dotyczącą makijażu nie bez powodu. Z wszystkich produktów tego typu ten jest najlepszym, jaki miałam okazję stosować. Nie podkreśla zmarszczek mimicznych, trzyma się cały dzień i mimo, że gwarantuje delikatne krycie nie musimy obawiać się efektu tzw. „ciastka”.

Jego cena nie przekracza 20 zł, jednak rzadko kiedy możemy znaleźć go na półkach w drogeriach stacjonarnych. Ale od czego są sklepy internetowe? :)

catrice liquid camouflage

A jeśli szukacie podkładu, który mimo swojej lekkiej formuły zapewnia średnie krycie bez efektu maski, polecam rozejrzeć się za fluidem Healthy Mix od Bourjois.

Kupiłam go za namową koleżanki i już od pierwszego użycia wiedziałam, że zostanie ze mną na dłużej. Jak wspomniałam wyżej, produkt ten nie jest w stanie zakryć wszystkich niedoskonałości, jest jednak ideałem do wykonania codziennego makijażu, kiedy mimo wszystko chcemy wyglądać w miarę możliwości naturalnie, a nie borykamy się aktualnie z problemami skórnymi.











Ostatnim już produktem, który był moim must have w ubiegłym roku jest matowa pomadka w kredce o numerze 11 od marki Golden Rose. Tego typu kosmetyki do ust skradły moje serce już wcześniej, doszłam jednak do wniosku, iż na szczególną uwagę zasługuje ten piękny odcień brudnego, nieco ciemniejszego niż nr 10, różu, który nie tylko świetnie sprawdza się jako uzupełnienie dziennego makijażu, ale idealnie wpasowuje się również i na większe wyjścia.

A jeśli macie już dość efektu matu na ustach, to informuję, że pomadki w kredce od GR genialnie prezentują się także po nałożeniu na wargi wcześniej potraktowane np. bezbarwną pomadką ochronną. Dzięki temu otrzymamy satynowe wykończenie, które w ostatnich tygodniach bardzo przypadło mi do gustu. :)

golden rose 11

Tym sposobem kończy się podsumowanie kosmetyczne 2017 roku. Przyznaję, że rzadko zdarza mi się zmieniać przyzwyczajenia pielęgnacyjne, jeśli jakiś produkt spełnia moje oczekiwania, nie czuję potrzeby testowania czegoś nowego. :) Możecie też zauważyć, iż kupowanie markowych produktów nie jest moim priorytetem. Staram się odnaleźć coś dla siebie najpierw na niższych cenowo półkach. :)

Koniecznie dajcie znać, jakie produkty skradły Wasze serce w ubiegłym roku (jeśli napisałyście o tym wpis, podlinkujcie go). :)

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Państwo młodzi często borykają się z problemem prezentu dla rodziców, który miałby stanowić upominek w ramach podziękowań ślubnych. Dlatego też postanowiłam pokazać Wam, jak my rozwiązaliśmy tę kwestię. :)

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Uważam, że tematyka ślubna jest interesująca niezależnie od pory roku, a wszelkie wskazówki dotyczące np. wyboru butów ślubnych czy też zaproszeń prędko nie ulegną dezaktualizacji. Dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami informacją o tym, co my daliśmy rodzicom w ramach podziękowań ślubnych.

Już ponad rok temu podczas wycieczki do Rotterdamu i zajrzeniu na tzw. targ staroci, wiedziałam, że gdy tylko zdecydujemy się na ślub, rodzice otrzymają oryginalny, minimalistyczny album nawiązujący swoim wyglądem do zaproszeń ślubnych.

Tym sposobem dzięki marce Printu po raz kolejny miałam okazję stworzyć to, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu siedziało tylko w mojej głowie – w 100% spersonalizowaną fotoksiążkę, będącą praktycznym upominkiem, dzięki któremu nasi najbliżsi bez problemu mogą wracać do tych pięknych chwil.

fotoksiazka slubna
Jedną z wielu zalet fotoksiążki jest fakt, iż może stać się ona pięknym prezentem niezależnie od okazji. W dobie elektroniki, kiedy nierzadko po prostu nie chce nam się drukować i wklejać do albumu zdjęć, warto pomyśleć o dużo łatwiejszym rozwiązaniu. Tego typu książka może być też genialnym prezentem na Dzień Babci i Dziadka, jestem pewna, że niejeden wnuczek wywołałby ogromny uśmiech na twarzach tych bliskich osób wręczając im tak oryginalny upominek. :)

fotoksiazka slubna
Dzięki uprzejmości marki Printu na hasło „simplistic” otrzymacie aż 44% (!) rabatu na zakup dowolnej fotoksiążki!

Kod ważny jest do 31.01.2018 r.





Nieraz wspominałam, że lubię obdarowywać innych praktycznymi prezentami, które nie będą jedynie kolejnym „zbieraczem kurzu” i wydaje mi się, że tego typu albumem udało mi się podtrzymać swoje zdanie.

!Nie chcąc rzucać słów na wiatr, w związku z Nowym Rokiem wraz z Printu mamy dla Was konkurs, dzięki któremu trzy osoby będą miały możliwość stworzenia swojej własnej fotoksiążki. Mam nadzieję, że tym pozytywnym akcentem sprawimy, że już sam początek tego 2018 roku będzie cudowny! :)

Koniecznie dajcie znać, czy regularnie wywołujecie zdjęcia, czy wolicie je w wersji elektronicznej? :)
Wpis powstał we współpracy z marką Printu

ZOBACZ WPIS  ❭





📅     
Po ankiecie opublikowanej na moim profilu na Instagramie wnioskuję, że naprawdę lubicie coroczne analizy minionych dwunastu miesięcy, w związku z czym serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z moim podsumowaniem roku 2017.

Pierwszy raz tutaj? Śledź bloga na Facebooku, Bloglovin' lub Bloggerze, aby być na bieżąco! :)
Oczywiste jest, że jesteście tutaj po to, żeby dowiedzieć się, co udało mi się osiągnąć w roku 2017, a także otrzymać informację o tym, czy czymś zawiodły mnie minione dwanaście miesięcy. W związku z tym nie przedłużając przedstawiam „siedemnastkę” w pigułce. :)

Moje podsumowanie roku 2017

ŻYCIE I PODRÓŻE
19.08 zostałam żoną (!)
✔ w marcu zwiedziliśmy Wrocław
✔ majówkę po raz kolejny odkrywaliśmy uroki pięknych polskich Tatr
✔ w czerwcu wraz ze znajomymi spędziliśmy długi weekend w Trójmieście
✔ w październiku udało nam się w końcu poznać Kraków

UMIEJĘTNOŚCI I WYKSZTAŁCENIE
✔ w kwietniu brałam udział w warsztatach fotograficznych, o czym myślałam już od długiego czasu
✔ w lipcu obroniłam swoją pracę magisterską

BLOG I SOCIAL MEDIA
✔ robiłam więcej zdjęć aniżeli w roku ubiegłym, dzięki czemu w razie potrzeby mam materiały do artykułów czy też publikacji na Instagramie bądź Facebooku
✘ nie publikowałam tyle wpisów na blogu, ile planowałam chociażby we wrześniowym poście o moich celach i planach
✘ nie angażowałam się w prowadzenie moich profili w mediach społecznościowych na tyle, aby pozytywnie odczuć ich rozwój

moje podsumowanie roku 2017
Podsumowując, czy uważam zakończony już rok 2017 za udany? Oczywiście! Osiągnęłam wszystkie zamierzone cele, a ponadto od losu dostałam jeszcze dużo więcej, niż uważałam za możliwe. Głęboko wierzę w to, że najbliższe dwanaście miesięcy przyniesie mi (nam) jeszcze więcej szczęścia i radości i jeśli ten 2018 będzie choć w połowie tak pozytywny jak jego poprzednik to nadal będzie bardzo dobrze. :)

Mam nadzieję, że i Wy miło wspominacie to, co minęło i jesteście gotowi na przygodę, jaką szykuje dla nas '18. Trzymam mocno kciuki za to, aby każdy z nas miał możliwość spełnienia swoich marzeń i dążenia do realizacji noworocznych (ale nie tylko!) postanowień. ♥

Pamiętajcie, że pozytywne nastawienie i nieporównywanie się z innymi to jedne ze składowych osiągnięcia sukcesu – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.



Dajcie znać, jak wygląda Wasze podsumowanie roku 2017 – czy i dla Was okazał się być łaskawym? :)

ZOBACZ WPIS  ❭





© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG