SIMPLISTIC – blog lifestylowy

The Fault in Our Stars
Po ogromnym sukcesie ekranizacji Gwiazd naszych wina, ludzie rzucili się na jej książkową wersję, która również jest bardzo pozytywnie oceniana. Sama sceptycznie podchodziłam do lektury, gdyż film spodobał mi się w takim stopniu, iż po prostu wątpiłam w to, że książka może być jeszcze lepsza. Jakże się myliłam!
Wierzcie mi lub nie, ale dzieło Johna Greena (bo moim zdaniem jest to d z i e ł o) jest o wiele lepsze niż film, na którym chyba każda dziewczyna (a może i nawet chłopak) wylała morze łez. 
Nie chcę oczywiście zdradzać powodów, dla których publikacja spodobała mi się bardziej, radzę tylko nie czytać jej w miejscu publicznym, no chyba że nie boicie się reakcji ludzi na swój nagły wybuch płaczu. :)
Jednym zdaniem - polecam książkę z całego serca, jest GENIALNA!

Oglądałaś film lub czytałaś książkę Gwiazd naszych wina, a może to i to? Podziel się swoją opinią na jej/ich temat!


12 komentarzy

  1. Najpierw byłam w kinie - tam płakałam niesamowicie, szczególnie na końcu filmu. Projekcja zachęciła mnie do przeczytania książki, chyba nawet spodobała mi się bardziej - było sporo momentów, których nie było lub zostały inaczej pokazane w filmie. Ogólnie jest to mój ulubieniec wszechczasów jak do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fakt niektóre momenty i mnie wzruszyły, muszę koniecznie wziąć się za czytanie książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam film, płakałam na nim z moim chłopakiem i byłam kompletnie nim pochłonięta. Zachwycona ekranizacją ucieszyłam się książką, którą podarował mi chłopak. Stoi na półce i czeka na swoją kolej, ale wiem, że na pewno spełni moje oczekiwania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie lubie takich smutnych ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zazwyczaj jest lepsza, niż film :) filmy są odtwórcze, a w książkach po prostu czuć... klimat. I emocje. jeszcze wieksze ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja oglądałam film, rewelacja, ksiązkę tez mam ale nie miałam okazji jej czytać ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. to chyba przeczytam, oglądałam film, choć zawsze nzjade w filmie jakies wady, to i tak był piekny i wzruszający.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i oglądałam. Także jestem zdania, że lepsza jest książka. Płakałam od początku czytania książki, kiedy już przestałam czytać płakałam kolejną godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie oglądałam,ani nie czytałam,nie lubię takich wzruszających momentów:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Najpierw przeczytałam książkę- stwierdziłam, że bardziej warto (przeważnie po obejrzeniu filmu książka się nie podoba). Zakochałam się w niej na zabój, płakałam jak małe dziecko. Książka naprawdę piękna i zgadzam się- można śmiało powiedzieć, że jest to dzieło. Nie wytrzymałam i obejrzałam film w jakości kinowej i pomyślałam "Czym się tak zachwycają? Książka jest milion razy lepsza!". Oczywiście w takiej jakości mało widać i mało słychać, więc nie miałam co oceniać. Dopiero niedawno miałam okazję obejrzeć ten film "normalnie" i... zakochałam się tak jak w książce. Pogratulować talentu Green'owi.
    Buziaki, Ola

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaczęłam od książki, film jeszcze czeka na obejrzenie. Pierwszy raz tak bardzo płakałam przy książce, naprawdę, po jej przeczytaniu cały wieczór chodziłam ze szklanymi oczami. Daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie oglądałam filmu ani nie czytałam książki. Może jednak się za nią zabiorę, no nie wiem.. ;)

    OdpowiedzUsuń

© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG