SIMPLISTIC – blog lifestylowy

Historia mojej diety cz. 2
Pierwszy wpis o historii mojej diety znajdziecie tutaj. Dzisiaj postaram się tak nie rozpisać, bo szczerze powiedziawszy dużo się od tamtego czasu nie zmieniło.

Dlaczego postanowiłam wrócić do tego tematu?  Niedługo sylwester, a jak wiadomo jednym z popularniejszych postanowień noworocznych (zaraz obok rzucania palenia) jest zrzucenie kilku kilogramów. Myślę więc, iż wpisy opisujące moją przygodę z odchudzaniem będą przydatne dla osób, które (tak jak ja) nie interesowały się wcześniej zdrowym trybem życia, a nie chcą też diametralnie zmieniać swoich przyzwyczajeń. 

Podsumowując
Podczas całego okresu kiedy ćwiczyłam (5-6 dni w tygodniu), ograniczałam niezdrowe jedzenie i słodycze, schudłam łącznie 9kg co jest dla mnie dużym osiągnięciem, co więcej od ok. 2 miesięcy wagę 50kg udaje mi się utrzymać. 

Od lutego ani razu nie stosowałam głodówek, jedynym "drastycznym" posunięciem było... unikanie słodyczy. Aktualnie zdarzy mi się od czasu do czasu coś przekąsić, często jednak stosuję tzw. detoks tj. nie jem słodyczy przez 2 tygodnie, żeby na nowo się od nich odzwyczajać. Oczywiście wtedy na ratunek przychodzą owoce (o zdrowym wpływie mandarynek poczytać możecie tutaj).

Co ćwiczę?
Cały czas ćwiczeniami które wykonuję sama w domu są treningi Ewy Chodakowskiej. Na Youtube znaleźć można ogrom filmików, które na początku są mega trudne o wykonania, z czasem jednak idzie coraz lepiej, a dodatkową motywacją są zmiany (na lepsze) zachodzące w naszym ciele i psychice.

Dzisiaj postanowiłam zamówić najnowszą płytę Ewy, Secret i już nie mogę się doczekać jej wypróbowania!

A czy Waszym postanowieniem jest przejście na zdrowy tryb życia? :)

P.S. Jeśli chcecie, aby wpisy na temat ćwiczeń, mojego w miarę zdrowego stylu życia itp. pojawiały się tu (lub na stronie bloga na Facebooku) częściej, to piszcie w komentarzach! :)

13 komentarzy

  1. Podstawa to zdrowa dieta na całe życie :) W końcu dieta to nic innego jak sposób odżywiania, więc warto prowadzi zdrowy styl życia przez całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od jakiegoś czasu też staram się ograniczyć słodycze, ale kompletnie mi to nie wychodzi... :/

    http://mademoisellejuliet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie to bardzo dobrze, że w ostatnim czasie tak bardzo popularny jest zdrowy tryb życia, wszystkie te ćwiczenia, chodzenie na siłownię i tak dalej. Ludzie w końcu zaczynają o siebie dbać! Ja jakoś tak w kwietniu tego roku zaczęłam trochę ćwiczyć, ale ciężko było utrzymać się w postanowieniu, że nie będę jadła słodyczy, zacznę zdrowo się odżywiać itp., więc ogromnych efektów to nie dało, aczkolwiek widzę, że udało mi się wprowadzić do życia kilka dobrych nawyków :) Ale masz brzuch, wow!
    Buziaki, Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny efekt, mnie niestety ćwiczenia Ewy nudzą, ale podziwiam i kibicuję tym ćwiczącym razem z nią:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przez pół roku schudłam piękne 11 kilo. Jak? Nic nie robiłam. Z jednej strony strasznie się cieszyłam widząc jak chudnę, ale z drugiej się bardzo martwiłam, gdyż żywiłam się tak samo, nic nie zmieniłam (słodycze jem może raz na 3-4 dni, jakoś nie ciągnie mnie do nich od 8 miesięcy). Ostatecznie zrobiłam sobie wszelkie badania, by mieć pewność, że nic mi nie jest. Teraz siedzę i cieszę się z mojej wagi, mojego wyglądu i nawet tego delikatnie wystającego brzuszka, uważam, że kiedyś się ruszę i będzie płasko. Na razie czeka mnie świąteczna wyżerka i brak ograniczeń.

    GRATULUJĘ OTRZYMANIA WYMARZONEJ WAGI :)

    Co do Ciebie - pisz więcej takich postów, lubię je czytać. Lubię twojego bloga, pięknie zrobiony, świetne zdjęcia i posty. Sąsiadko - pionsia! Oby tak dalej i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow! podziwiam! ja muszę zrzucić właśnie z 6kg teraz :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Widoczne efekty, piekny brzusio :) gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja właśnie od nowego roku chcę wrócić do ćwiczeń z Ewą, a co do słodyczy to ja się staram, nawet zastępuje je owocami takimi jak winogrona, ale nie zawsze mi wychodzi.... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. w moim przypadku zawsze waga miesciła sie w przedziale 55-59 kg, teraz jest to jakies 57 , raz schudłam do 42 kg i nikomu tego nie polecam - wyglądałam tragicznie i byłam na skraju wyczerpania w głowie już rodzilo się obrzydzenie do 90% produktów które wczesniej spozywałam , od tej pomyłki minęło 7 lat a wagę trzymam stałą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W porównaniu do starszego postu widać postęp, skarbie! Przed wakacjami sobie ćwiczyłam - teraz okazjonalnie walnę setkę przysiadów. Nie jestem super szczupła, mam do siebie za złe za doprowadzenie ud do takiego rozmiaru, ale ostatecznie, nie wyobrażam sobie siebie inaczej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja aktualnie jestem na etapie ograniczania słodyczy, oraz jedzenia zdrowiej. A jeśli chodzi o mandarynki, to uwielbiam je i mogę jeść je w bardzo dużych ilościach, więc bardzo dobrze się składa :) Nie lubię postanawiać takich rzeczy od poniedziałku czy od nowego roku. Pewnego dnia wstałam i stwierdziłam, że to dziś zrobię jakiś krok w celu poprawy figury i zdrowego odżywiania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To gratuluję silnej woli :) Ja również powinnam zrobić coś ze sobą, studniówka za pasem...

    OdpowiedzUsuń

© 2012 - 2017 SIMPLISTIC. Wszystkie prawa zastrzeżone!@ SIMPLISTICBLOG